fot.
PAP/Art Service
Służby zareagowały trzy minuty po zgłoszeniu strzelaniny. „Błyskawiczna reakcja policjantów zapobiegła znacznie większej masakrze” - powiedział szef MSWiA Marcin Kierwiński podczas briefingu prasowego w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie. W spotkaniu, zwołanym po sobotnim ataku z użyciem broni palnej na Rynku Głównym, uczestniczyli także m.in. wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar oraz przedstawiciele policji i straży pożarnej.

Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował, że pierwsze strzały policjanci oddali w kierunku napastnika trzy minuty po otrzymaniu zgłoszenia. Jak podkreślił, równie szybko na miejscu pojawiły się pozostałe służby - straż pożarna i pogotowie ratunkowe.

- Błyskawiczna reakcja policjantów zapobiegła znacznie większej masakrze. (...) Straż pożarna i pogotowie również były po trzech minutach - powiedział minister.

Kierwiński przekazał, że dotychczasowe ustalenia wskazują, iż sprawca działał sam. To 24-letni obywatel Polski pochodzący z województwa świętokrzyskiego, zafascynowany skrajnie prawicowymi ideologiami. Mężczyzna nie był żołnierzem Wojska Polskiego i nigdy nie miał z wojskiem nic wspólnego - zaznaczył wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, dementując pojawiające się informacje na ten temat.

Z ustaleń policji wynika, że napastnik posiadał pozwolenie na broń. Prawdopodobnie użył jednej z legalnie posiadanych sztuk. W samochodzie, którym się poruszał, funkcjonariusze zabezpieczyli wiele sztuk innej broni oraz amunicję. Znaleziono tam również m.in. wojskowy plecak, zasobniki i bagnet.

Trwają także czynności w miejscu zamieszkania 24-latka. Biorą w nich udział policjanci z oddziałów kontrterrorystycznych.

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zaapelował do mieszkańców Krakowa i turystów o pozostanie w domach oraz hotelach, aby nie utrudniać pracy służbom. Jak zaznaczył, sytuacja jest już opanowana, jednak działania policjantów i prokuratorów potrwają przez całą noc, a prawdopodobnie także do rana.

- Dzisiaj sytuacja jest całkowicie opanowana. Służby są na miejscu, system zadziałał bardzo szybko jak na taki rozmiar tego zdarzenia - podkreślił.

Według informacji przekazanych przez Małopolski Urząd Wojewódzki i policję w wyniku strzelaniny zginęło sześć osób, a 15 zostało rannych. Poszkodowani trafili do krakowskich szpitali. Wśród rannych są również policjanci. Jeden z funkcjonariuszy doznał rany postrzałowej, stan drugiego, który odniósł trzy rany postrzałowe, jest bardzo ciężki.

Policja zdementowała jednocześnie doniesienia o opóźnionej reakcji służb. Jak poinformowała małopolska komenda, pierwszy patrol rozpoczął działania już 23 sekundy po zgłoszeniu. Sprostowano również wcześniejsze informacje o możliwym udziale drugiego napastnika.

Na miejscu pracują policjanci oraz prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej, Okręgowej i Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej. Prowadzone są czynności operacyjno-śledcze, które mają pozwolić ustalić wszystkie okoliczności tragedii, w tym sprawdzić, czy ktoś mógł współdziałać ze sprawcą.

Przedstawiciele rządu zaapelowali również o niepowielanie niesprawdzonych informacji i korzystanie wyłącznie z oficjalnych komunikatów służb. Ostrzegli przed dezinformacją, która może potęgować niepokój i być wykorzystywana do manipulowania emocjami.

W związku z tragedią w Krakowie zwołano sztab kryzysowy. Prezydent miasta Łukasz Gibała ogłosił żałobę, która potrwa do 11 listopada. Do Krakowa przyjechali także premier Donald Tusk, szef MSWiA Marcin Kierwiński oraz Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń.

PAP/aś

PAP