
Jak podkreślała Monika Prus, prezeska Pracowni Pozarządowej w Koszalinie, takie inicjatywy to nie tylko okazja do wspólnej pracy, ale także sposób na przełamywanie barier i zachęcanie mieszkańców do angażowania się w życie lokalnej społeczności.
- W ten sposób promujemy dobroczynność, ale też wolontariat. Czasami trudno przyjść na konferencję o wolontariacie, żeby się czegoś dowiedzieć, albo zapukać do drzwi fundacji, jeśli nigdy wcześniej nie angażowało się w takie działania. A przyjść na ognisko, pograbić liście, przy okazji jednym uchem posłuchać o wolontariacie, poznać ludzi i dołączyć - myślę, że jest znacznie łatwiej - mówiła Monika Prus.
Akcja miała również bardzo praktyczny wymiar. Na placu rośnie wiele drzew, w tym duża, zabytkowa lipa, która jesienią gubi setki kilogramów liści. Pomoc mieszkańców była więc szczególnie cenna.
- To dla nas wielka pomoc. Mamy na podwórzu dużo drzew, w tym bardzo dużą, zabytkową lipę. To są naprawdę setki kilogramów liści. Dzięki tej akcji plac będzie mógł dobrze służyć mieszkańcom - podkreślała prezeska organizacji.
Choć wspólne porządkowanie oficjalnie miało rozpocząć się o godzinie 10, pierwsi wolontariusze pojawili się na miejscu już po dziewiątej. Jak przyznawali, takie spotkania to dobra okazja, by zrobić coś pożytecznego, wesprzeć lokalne inicjatywy, a jednocześnie poznać nowych ludzi i spędzić czas w miłej atmosferze.
- Lubię być między ludźmi, kocham tę pracę. Pomaganie innym jest jak modlitwa - mówiła jedna z uczestniczek.
Jesienne porządki zakończyły się wspólnym poczęstunkiem przy ognisku. Była to okazja do rozmów, integracji i spędzenia czasu w sąsiedzkim gronie.
Monika Kwaśniewska/aś






