fot.
fot. PAP/Art Service
Pięć osób zginęło, a kilkanaście zostało rannych w strzelaninie, do której doszło w sobotę po południu na Rynku Głównym w Krakowie. Według ustaleń policji około godziny 15 mężczyzna, który wjechał na rynek samochodem, zaczął strzelać do przypadkowych osób. Sprawca został postrzelony przez policjantów i zatrzymany. Jest transportowany do szpitala.

Jak poinformowała małopolska policja, wśród rannych są także dwaj funkcjonariusze. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że napastnik oddawał strzały z samochodu, którym wjechał na Rynek Główny. Rzecznik prasowy małopolskiej straży pożarnej Hubert Ciepły przekazał, że strzały padły od strony ulicy Sławkowskiej.

W działaniach uczestniczyły liczne służby, a na Rynku lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Premier Donald Tusk przekazał w mediach społecznościowych, że policja bada tło i wszystkie okoliczności zamachu. Minister spraw wewnętrznych jest w drodze do Krakowa, gdzie ma odbyć się narada z przedstawicielami służb.

Głos zabrali również przedstawiciele najwyższych władz państwowych. Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że dla mieszkańców Krakowa i Małopolski są to szczególnie trudne chwile. Zapewnił, że pozostaje w kontakcie z ministrem spraw wewnętrznych, wojewodą i służbami. Złożył też kondolencje rodzinom i bliskim ofiar.

Prezydent Karol Nawrocki poinformował, że pozostaje w kontakcie ze służbami i oczekuje pełnego wyjaśnienia okoliczności tragedii. Do Krakowa skierowany został szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki.

Na miejscu pracują również prokuratorzy, którzy wspólnie z policją zabezpieczają ślady i wyjaśniają przebieg oraz okoliczności ataku. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zaapelował o zachowanie spokoju i nieutrudnianie działań służbom. Zapowiedział także surowe rozliczenie sprawcy.

Kondolencje rodzinom ofiar złożył również marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.

PAP/aś

LOGO PAP