Mieszkańcy przyznają jednak, że niewielu kierowców naprawdę się do niego stosuje: - Samochody często jadą znacznie szybciej niż pozwalają przepisy. Wszyscy się spieszą, ale to nie jest wymówka i takie strefy powinny powstawać.
Strefy mają przede wszystkim poprawiać bezpieczeństwo. Podinspektor Janusz Dwulit, naczelnik słupskiej drogówki, podkreśla jednak, że to nie tylko znaki: - W strefach Tempo 30 pojawiają się policjanci i wystawiają mandaty. Często wysyłamy tam nieoznakowany radiowóz.
Miasto chce teraz mocniej przypominać o ograniczeniu. Duże oznaczenia Tempo 30 pojawią się na jezdniach, także przy przejściach dla pieszych. Prace w trzech częściach Słupska będą kosztować blisko 920 tysięcy złotych.
Paweł Drożdz/mt