Prawie 50 zawodniczek i zawodników wzięło udział w 11. edycji Świeszyńskiego Maratonu Rowerowego. Uczestnicy rywalizowali w jeździe indywidualnej na czas. Do pokonania było dwadzieścia kilometrów, a trasa wiodła drogą asfaltową między drogą wojewódzką w Niedalinie i Strzekęcinie a stadionem piłkarskim w Manowie.
Wyścig pierwotnie miał odbyć się w sobotę, jednak organizatorzy zdecydowali o jego przełożeniu z powodu silnego wiatru i deszczu. Jak mówi Jacek Marcinkowski, prezes Stowarzyszenia Sportowo-Kulturalnego „Orzeł” Świeszyno niedzielna pogoda pozwoliła na bezpieczne przeprowadzenie zawodów.
- Warunki pogodowe dziś wreszcie były w porządku. Nie było łatwo, każdy na pewno dał z siebie wszystko. Tych życiówek może nie było aż tak dużo, ale nie było żadnych kraks, wypadków ani nawet stłuczeń. Zawodnicy po prostu dostosowali prędkość do warunków, które panowały - powiedział.
Na starcie pojawili się zawodnicy z różnych części Polski, między innymi z Koszalina, Warszawy, Wągrowca i Świdwina. Uczestnicy podkreślali, że trasa była wymagająca, ale dawała dużo satysfakcji.
- Fajna trasa z przewyższeniami, taka do ćwiczeń. Dla mnie super. Bardzo lubię takie czasówki, więc startuję, gdzie się da - mówili.
Świeszyński Maraton Rowerowy odbył się po raz 11.
Radosław Zmudziński/zn