Słupskie bulwary zamieniły się w niedzielę w polsko-niemieckie przejście graniczne z okresu poprzedzającego wybuch II wojny światowej. Po obu stronach kładki nad Słupią pojawili się umundurowani rekonstruktorzy, którzy odtwarzali pracę funkcjonariuszy i wystawiali przepustki.
Inscenizację przygotowało Pomorskie Stowarzyszenie Miłośników Historii i Wojskowości „Grzmot” ze Słupska. Jak wyjaśnia jego prezes Andrzej Liberek, rekonstruktorzy wcielili się między innymi w polskich i niemieckich celników, polskiego policjanta oraz strażnika granicznego. Mieszkańcy mogli m.in. zapoznać się z mundurami i wyposażeniem służb celnych, a także przejść odprawę na przedwojennej granicy.
- Te osoby, które spełniały warunki, były kierowane do „punktu werbunkowego”. Przyjmowaliśmy żołnierzy do naszej jednostki, czyli do 1. Morskiego Pułku Strzelców w Wejherowie, ponieważ była to w tamtym czasie najbliższa jednostka Wojska Polskiego - powiedział Andrzej Liberek.
Wydarzenie przyciągnęło spacerowiczów, którzy podkreślali, że rekonstrukcja jest ciekawym sposobem na poznawanie historii.
- Myślę, że jest bardzo ważna, szczególnie jeżeli mówimy o duchu patriotyzmu. To nie tylko race, wykrzykiwanie, ale to właśnie udział w takich uroczystościach czy imprezach są istotne. Dowiedziałem się kilku ciekawych informacji o prowokacjach w 1939 roku z obu stron. Także całkiem fajnie. Jestem mile zaskoczony - mówili uczestnicy.
To już trzecia tego typu inscenizacja przygotowana przez grupę „Grzmot”. Organizatorzy zapowiadają, że podobne wydarzenie odbędzie się również za rok, tradycyjnie w ostatnią niedzielę sierpnia.
Maciej Kornas/zn