Zaproszenie Jarosława Banasia przyjęli: Bartosz Bieńkowski (PiS), Ryszard Szufel (KO), Jacek Woźniak (Wspólnota Samorządowa) oraz ekspert dr Mariusz Miedziński (Uniwersytet Pomorski). Dyskusja koncentrowała się na demografii, kulturze, planowanych zmianach w oświacie oraz problemach służby zdrowia.
Debata rozpoczęła się od analizy danych GUS, które wskazują, że Kołobrzeg jest ewenementem - odnotował dodatni bilans migracyjny (przybyło ok. 380 osób), co pozwoliło utrzymać liczbę ludności na stabilnym poziomie mimo ujemnego przyrostu naturalnego. Uczestnicy zwrócili jednak uwagę na niepokojący trend starzenia się społeczeństwa: ponad 63% mieszkańców ma powyżej 45 lat. Kluczowym problemem jest odpływ młodych ludzi - rocznie ok. 520 maturzystów wyjeżdża z miasta, ponieważ Kołobrzeg nie oferuje szkolnictwa wyższego ani zawodowego na odpowiednim poziomie.
Głównym tematem w obszarze kultury był fakt, że Kołobrzeg zostanie Polską Stolicą Kultury w 2028 roku, co wiąże się z dodatkowym milionem złotych z budżetu państwa. Radni debatowali nad tym, jak mądrze wydać te środki. Pojawiły się głosy krytyczne wobec drogich eventów zewnętrznych, które dominują w budżecie, kosztem wspierania lokalnych twórców. Postulowano budowę całorocznej sali koncertowej, która mogłaby być sfinansowana z planowanej nowej opłaty turystycznej. Jako wzory lokalnego sukcesu przywołano zespół „Tirlitonki” oraz fotografa Roberta Gauera.
Poruszono także sprawę zakupu przedszkola i przyszłości szkół. Dyskutowano o propozycji zakupu przez miasto budynku prywatnego przedszkola przy ul. Kujawskiej. Potrzeba ta wynika z fatalnego stanu technicznego Przedszkola nr 7 przy ul. Bogusława X (tzw. „krzywy domek”), które osiada i nie nadaje się do remontu. Jacek Woźniak przedstawił koncepcję reorganizacji oświaty: w perspektywie 7-10 lat miasto może zostać zmuszone do wygaszenia Szkoły Podstawowej nr 8 ze względu na demografię i przekształcenia jej w duże przedszkole miejskie. Budynek przy Kujawskiej mógłby wtedy pełnić funkcje społeczne, np. domu samopomocy.
Debatę zakończyła ocena „saloniku VIP” w warszawskim szpitalu, co stało się punktem wyjścia do opinii o służbie zdrowia. Dzielono się negatywnymi doświadczeniami: od błędów w e-rejestracji, przez wielogodzinne czekanie w dusznych poczekalniach bez wentylacji, aż po trudności w dostaniu się do specjalistów. Zgodzono się, że system wymaga uszczelnienia i profesjonalizacji, aby wyeliminować pokusę załatwiania wizyt po znajomości.