Środki pochodziły z budżetu państwa, a samorząd miał zaledwie niespełna cztery miesiące na ich wykorzystanie. Urzędnicy zapewniają, że pomimo napiętego terminu, udało się skompletować wyposażenie, które może okazać się kluczowe w sytuacjach kryzysowych.
Rzecznik słupskiego ratusza Monika Rapacewicz zaznaczyła, że miasto zainwestowało m.in. w syreny alarmowe: - Zwiększyliśmy ich liczbę o 10 i obecnie mamy 30 syren. Dzięki pozyskanym środkom kupiliśmy także osuszacze, nagrzewnice i przenośne urządzenia do magazynowania energii.
W bieżącym roku miasto nadal planuje kolejne inwestycje. Monika Rapacewicz zaznaczyła, że najtrudniejsza jest kwestia przygotowania miejsc schronienia: - W Słupsku jest około 20 miejsc, które mogą stanowić schrony i miejsca ukrycia. Będziemy chcieli pozyskać środki na ich stworzenie od zera lub dostosowanie ich do funkcji. Oczywiście to potężne wyzwanie finansowe.
Władze Słupska planują także budowę osobnego magazynu na sprzęt wykorzystywany w sytuacjach kryzysowych. Na razie nie wskazano jeszcze lokalizacji inwestycji. Samorząd zamierza pozyskać na ten cel zewnętrzne dofinansowanie.
Paweł Drożdż/mt