Prokuratura rejonowa umorzyła śledztwo w sprawie pożaru w bloku przy ul. Moniuszki w Koszalinie, w wyniku którego w szpitalu zmarła jedna osoba. Do zdarzenia nie przyczyniły się żadne osoby - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ewa Dziadczyk.
Ustalenia przeprowadzonego śledztwa wskazały, jak podała w komunikacie prok. Dziadczyk, że przyczyną pożaru było zwarcie w gniazdach listwy przedłużacza, który „był podłączony bezpośrednio do gniazda elektrycznego”. To doprowadziło do „przegrzania i zapalenia instalacji elektrycznej, a w konsekwencji do powstania pożaru”.
- Powołano biegłego, który ostatecznie ustalił, że przyczyną wybuchu pożaru było bezpośrednie połączenie do gniazda elektrycznego przedłużacza, który zawiódł. Doprowadziło to do przegrzania, spięcia i zapalenia się instalacji elektrycznej w mieszkaniu, do powstania tego rozległego pożaru - poinformował prokurator Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.
Śledczy nie stwierdzili, by do zdarzenia przyczyniły się jakiekolwiek osoby. Nie doszło do popełnienia przestępstwa.
Prokurator Ryszard Gąsiorowski dodał, że budynek spełniał wymagania techniczne i miał przeprowadzone wszystkie przeglądy: - Gromadzono dokumentację i przesłuchiwano przedstawicieli spółdzielni, do której należał budynek. Wszystkie wymagane przeglądy były przeprowadzane rzetelnie, nie wykryto żadnej wady instalacji elektrycznej.
W tej sytuacji Prokuratur Rejonowa w Koszalinie umorzyła wszczęte w październiku 2025 r. śledztwo, które prowadzone było w kierunku sprowadzenia pożaru budynku wielorodzinnego zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.
Do pożaru doszło 30 września 2025 r. po godz. 19 w mieszkaniu na drugim piętrze bloku przy ul. Moniuszki 29 w Koszalinie. Było duże zadymienie. Akcję ratowniczo-gaśniczą w początkowej fazie utrudniały zaparkowane auta.
Rzecznik prasowy zachodniopomorskiej PSP asp. Dariusz Schacht informował o 75 ewakuowanych, w tym 40 przez strażaków. Podał, że kilka osób musiało być ewakuowanych przy użyciu drabiny mechanicznej.
Do szpitali w Gryficach i Koszalinie trafiło łącznie 10 osób poszkodowanych, w tym dwoje dzieci z objawami zatrucia czadem. Niestety lekarzom ze szpitala w Gryficach nie udało się uratować życia poparzonej 68-latce.
PAP/Radosław Zmudziński/aj