Zaproszenie Renaty Pacholczyk przyjęli: wójt gminy Sławoborze Marcin Książek oraz wójt gminy Biesiekierz Tomasz Hołowaty.
Wójt gminy Sławoborze - Marcin Książek
Głównym tematem rozmowy była planowana jedna z największych inwestycji w regionie - budowa farmy fotowoltaicznej o powierzchni blisko 300 hektarów.
Jak podkreślił wójt, przygotowania do inwestycji trwały aż pięć lat i były prowadzone z zachowaniem procedur oraz konsultacji społecznych. - Starałem się przez cały ten czas zachować transparentność i rozmawiać z mieszkańcami. To jeden z większych projektów, z bardzo restrykcyjnymi wymaganiami środowiskowymi - zaznaczył.
Pierwotnie inwestycja miała objąć ponad 300 hektarów, jednak została ograniczona do około 270–280 hektarów. Powodem są m.in. korytarze dla zwierząt oraz nasadzenia drzew, które mają zmniejszyć wpływ inwestycji na krajobraz i mieszkańców.
Najważniejszym argumentem za realizacją inwestycji są wpływy finansowe. - Szacujemy, że sam podatek od gruntów to około 3 miliony złotych rocznie. To ogromny zastrzyk dla gminy, której budżet inwestycyjny wynosi obecnie około miliona złotych - powiedział wójt.
Dodatkowe wpływy pojawią się także w kolejnych latach wraz z opodatkowaniem infrastruktury technicznej.
Wójt gminy Biesiekierz - Tomasz Hołowaty
W rozmowie poruszono m.in. temat odnawialnych źródeł energii, inwestycji drogowych oraz problemów z transportem publicznym.
W przeciwieństwie do innych samorządów w regionie, wójt Biesiekierza z dystansem podchodzi do dużych inwestycji OZE. - Z jednej strony to pieniądze dla gminy, ale z drugiej - opór mieszkańców i uzasadniony. Sam nie lubię zamieniać terenów zielonych, pól i łąk na szklane pola fotowoltaiki - podkreślił.
Trwa również budowa ścieżki rowerowej z Koszalina do Biesiekierza. - Byłem jednym z pierwszych, którzy przeszli się po nowym asfalcie. Jest równy, gładki i bardzo dobrej jakości - mówił.
Samorząd planuje też kolejne połączenia rowerowe, m.in. w kierunku Białogardu i Kołobrzegu.
Najostrzejsze słowa padły w kontekście transportu publicznego w regionie.Projekt połączeń między gminami powiatu koszalińskiego, mimo uzyskanego dofinansowania, napotyka problemy formalne - głównie brak porozumienia z władzami Koszalina w sprawie korzystania z przystanków.
- Wystarczy podpisać porozumienie. To nie jest kwestia pieniędzy, tylko decyzji. Bez tego mieszkańcy nie będą mogli nawet wysiąść na przystanku - podkreślił.