Wolontariusze i miłośnicy przyrody z Kołobrzegu ratują populację ropuchy szarej, której naturalny cykl rozrodczy został zakłócony przez niefortunny termin rozpoczęcia remontu sadzawki w parku im. Antoniego Szarmacha.
- Ropucha szara to w zasadzie zwierzę lądowe, które potrzebuje wody, w tym przypadku tego stawku, tylko w okresie rozrodu. Poza nim bytuje w okolicznych, wilgotnych lasach - tłumaczy przyrodnik Tadeusz Twardy i dodaje: - Ropucha ma dobrą pamięć, dobrze pamięta, gdzie się wylęgła i wraca w to samo miejsce. To przyzwyczajenie bardzo trudno jest zmienić.
Skutek jest taki, że w tegorocznym szczycie okresu godowego ropuchy zmuszone są do ryzykownej wędrówki przez plac budowy i ruchliwą drogę. - Błądzą, są zdezorientowane, na moich oczach kilka zostało rozjechanych - relacjonuje przyrodnik i wolontariuszka Karolina Oleksiewicz.
Nasi rozmówcy informują, że pierwszy termin rozpoczęcia inwestycji, czyli jesień ubiegłego roku, był z punktu widzenia cyklu rozrodczego ropuch bardzo dobry. Niestety, przeciągające się formalności sprawiły, że prace ruszyły dopiero w tym roku. - Ale można je było zaplanować od sierpnia, „bezkolizyjnie” dla żab - zaznacza Tadeusz Twardy.
Społecznicy, starając się zapobiec masowemu ginięciu ropuch pod kołami samochodów, przenoszą żaby przez ulicę. Większą akcję zaplanowali na środowy wieczór, po godz. 19.
Natomiast miasto Kołobrzeg rozpoczęło działania formalne w tej sprawie. - Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wskazał na konieczność uzyskania zezwolenia na odstępstwo od zakazów obowiązujących wobec chronionych gatunków zwierząt. Wniosek w tej sprawie został już złożony do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Do czasu uzyskania decyzji, prace przy inwestycji zostają wstrzymane - poinformował rzecznik prezydent Kołobrzegu Michał Kujaczyński.