Strażacy i ratownicy medyczni z pełnym ekwipunkiem, policjanci, strażnicy graniczni, biegacze oraz uczniowie koszalińskich szkół upamiętnili ofiary zamachu z 11 września 2001 roku, kilkanaście razy wchodząc na ostatnie piętro budynku Politechniki Koszalińskiej przy ul. Śniadeckich.
Akcja w Koszalinie odbyła się po raz piąty. Wcześniej została zorganizowana także w Bobolicach.
Jak przypomniał jej koordynator, Tomasz Molesztak, strażak i ratownik medyczny, inicjatywa narodziła się sześć lat temu i początkowo miała bardzo kameralny charakter. - Pierwsza inicjatywa miała miejsce w Bobolicach. Było to naprawdę symboliczne skrzyknięcie kilku osób. W ciągu 10 minut zdążyłem sprowadzić około 50 strażaków. Dziś prawdopodobnie jest nas około 250-300 osób - mówił Tomasz Molesztak.
Jak dodał, wydarzenie ma przede wszystkim wymiar symboliczny i jest wyrazem pamięci o tych, którzy stracili życie, niosąc pomoc innym.
W honorowej wspinaczce wziął udział między innymi Przemysław Borys, ratownik medyczny z Koszalina.
Zaznaczył, że uczestniczy w wydarzeniu od samego początku. To dla niego przede wszystkim forma upamiętnienia osób, które straciły życie, niosąc pomoc innym. - Jestem tutaj co roku, od samego początku. To pełna forma upamiętnienia tego, co się wydarzyło. Jesteśmy dumni z tego, że możemy w jakiś sposób to upamiętnić i dać znak naszym przyjaciołom za oceanem, że pamiętamy - powiedział.
W zamachu na World Trade Center w Nowym Jorku zginęło prawie trzy tysiące osób. Wśród ofiar było 343 strażaków uczestniczących bezpośrednio w akcji ratunkowej, w tym trzech pochodzenia polskiego.
Radosław Zmudziński/lp