fot. PAP/EPA/FILIP SINGER

Z poparciem na poziomie 44,1 proc. prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) zwyciężyła w niedzielnych wyborach do parlamentu kraju związkowego Saksonia-Anhalt - wynika z exit pollu przeprowadzonego dla stacji ZDF. Zgodnie z sondażem partii zabraknie jednego mandatu do większości w landtagu.

Według badaniem ośrodka Forschungsgruppe Wahlen dla stacji ZDF, AfD wygrała wybory, uzyskując 44,1 proc głosów. Chadecka CDU zdobyła 18,5 proc. Kolejne miejsca zajęły: Lewica (9,2 proc.), socjaldemokratyczna SPD (8,8 proc.) oraz Zieloni (8,7 proc.).

Podobne wyniki przedstawiono w exit pollu ośrodka Infratest dimap dla stacji ARD. AfD ma w nim 44,5 proc. Drugie CDU - 18,5 proc. Według tego badania do parlamentu w Magdeburgu wejdą jeszcze: Lewica (9,4 proc.), Zieloni (8,9 proc.), SPD (8,2 proc.) oraz skrajnie lewicowa BSW (5 proc.).

Gdyby prognozowane wyniki sprawdziły się, to rezultat AfD byłby nieco wyższy niż w ostatnich przedwyborczych sondażach. Zgodnie z prognozą stacji ZDF, AfD zabraknie jednego mandatu do osiągnięcia większości w parlamencie w Magdeburgu. Wstępne dane pokazują, że frekwencja była bardzo wysoka, sięgnęła 80 proc.

Lider AfD w Saksonii-Anhalcie Ulrich Siegmund po ogłoszeniu pierwszych prognoz wyborczych powiedział, że jego partia „napisała historię”, a wyborcy opowiedzieli się za zmianą w tym wschodnim landzie rządzonym przez CDU nieprzerwanie od 2002 roku.

Siegmund przekazał, że jest otwarty na współpracę ze wszystkimi siłami, które chcą doprowadzić do zwrotu politycznego.

Współprzewodnicząca AfD Alice Weidel wynik ugrupowania nazwała historycznym. Jak oceniła: „Mamy mandat do rządzenia od wyborców”.

W sztabie CDU w Magdeburgu wynik został przyjęty z konsternacją.

Reprezentująca CDU szefowa urzędu kanclerskiego Nina Warken oceniła w późniejszej rozmowie z ZDF, że zdecydowane zwycięstwo AfD stanowi „punkt zwrotny” dla jej partii oraz Niemiec.

Premier Saksonii-Anhaltu i lider CDU w tym kraju związkowym Sven Schulze pogratulował natomiast AfD zwycięstwa wyborczego. - Dla nas to porażka - przyznał.

Ze strony polityków chadecji płyną zarazem zapewnienia, że w partii nie ma dyskusji na temat przyszłości politycznej ich lidera oraz kanclerza kraju Friedricha Merza. Czołowi politycy CDU podtrzymują przy tym, że nie będą współpracować z AfD.

Gotowość do współpracy z CDU w parlamencie Saksonii-Anhaltu wyraziła Lewica. Landowa liderka ugrupowania Eva von Angern zarzuciła zarazem chadekom przejmowanie postulatów AfD, co jej zdaniem stanowiło strategię polityczną dodatkowo wzmacniającą to izolowane przez pozostałe partie ugrupowanie.

Wybory skomentował także reprezentujący SPD wicekanclerz Niemiec Lars Klingbeil. Jego zdaniem rezultat wyborczy stanowi ostrzeżenie dla rządu w Berlinie.

AfD jest określana jako partia prawicowa, nacjonalistyczna, populistyczna czy antyestablishmentowa. Jej program zakłada m.in. znaczne ograniczenie imigracji do Niemiec, zmniejszenie kompetencji instytucji UE i przekazanie ich państwom narodowym, a także „normalizację” stosunków z Rosją, w tym zniesienie sankcji oraz odbudowę i uruchomienie gazociągu Nord Stream.

Landowy oddział AfD w Saksonii-Anhalt od 2023 r. jest klasyfikowany przez Urząd Ochrony Konstytucji jako ugrupowanie prawicowo-ekstremistyczne.

W niemieckich mediach głosowanie w Saksonii-Anhalcie było uznawane za wielki test „zapory ogniowej”, czyli polityki izolowania AfD przez partie głównego nurtu, w tym blok CDU/CSU. Pojawiały się spekulacje, że od rezultatu wyborów w tym landzie zależy nawet przyszłość na stanowisku szefa rządu kanclerza Merza, zwolennika „zapory ogniowej”.

Saksonia-Anhalt liczy ok. 2,1 mln mieszkańców. W przeszłości był to ośrodek władzy Ottonów i miejsce rozkwitu Bauhausu. Pamięć o dawnym znaczeniu regionu łączy się z doświadczeniem bolesnej transformacji po zjednoczeniu Niemiec, po którym nastąpiła likwidację części przemysłu i utrata miejsc pracy.

PAP/aj