fot. pixabay.com

Siedemnastoletni turysta z Polski utonął w sobotę wieczorem w bałtyckim kurorcie Połąga na zachodzie Litwy - poinformowały w niedzielę władze miasta, cytowane przez litewskie media. Nurkowie znaleźli ciało nastolatka nieopodal miejsca, w którym zaginął.

„Wczoraj wieczorem w Połądze doszło do tragicznego wypadku - w morzu zginął 17-latek, który przyjechał z rodziną z Polski” - napisał mer Połągi Szarunas Vaitkus w niedzielę na Facebooku.

Przekazał, że o godz. 20.13 (19.13 w Polsce) służby ratownicze w Połądze otrzymały zgłoszenie, że „w pobliżu molo tonie człowiek”.

Mer podkreślił, że media podają różne wersje zdarzenia; że nastolatek skoczył z mostu lub że poślizgnął się na kamieniach. - W rzeczywistości rodzina z trójką dzieci, która przyjechała z Polski, wczoraj wieczorem, po godz. 20, postanowiła popływać przy molo. Wkrótce potem, gdy wszyscy weszli do morza, dzieci porwał silny prąd. Ojciec samodzielnie wyciągnął z wody małą dziewczynkę. Ratownicy wyciągnęli na brzeg około 13-letniego chłopca, którego prąd zniósł w kierunku mostu i któremu udało się chwycić podpory. (…) Niestety 17-stolatek został porwany przez morze i wciągnięty pod wodę w mgnieniu oka” - przekazał Vaitkus.

- Szef służb ratowniczych w Połądze poinformował mnie, że już po minucie ratownicy na skuterach wodnych byli na miejscu zdarzenia, jednak na powierzchni wody nie było już widać chłopaka. Ratownicy przeszukali cały obszar zdarzenia, ale nie udało im się odnaleźć tonącego. Nie opuścili miejsca zdarzenia, dopóki po godzinie nurkowie nie odnaleźli i nie wyciągnęli na brzeg ciała młodego człowieka - dodał szef miejscowych władz.

Zaapelował, by nie spekulować na temat zdarzenia i podkreślił, że najważniejszy jest szacunek dla zmarłego i jego rodziny. W imieniu mieszkańców Połągi złożył wyrazy współczucia bliskim nastolatka.

„Jesteśmy wstrząśnięci. Szczególnie bolesne jest uświadomienie sobie, jak szybko piękny rodzinny wieczór nad morzem może przerodzić się w tragedię. Po stracie dziecka nie ma słów, które złagodziłyby ogromny ból. Dzisiaj wszystko inne traci znaczenie w obliczu bólu jednej rodziny” - napisał Vaitkus.

Podziękował służbom, które brały udział w akcji ratunkowej i poszukiwaniach, oraz lekarzom. „Jestem również wdzięczny wszystkim ludziom, którzy wczoraj rzucili się na pomoc ratownikom - trzymając się za ręce, utworzyli żywy łańcuch i próbowali dotrzeć jak najgłębiej w morze. Dziękuję za wasze wysiłki” - czytamy we wpisie mera Połągi.

PAP/aj