fot. PAP/Adam Warżawa

Cztery medale wywalczyli Polacy w sobotę w przedostatnim dniu lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Birmingham. Srebrne zdobyły Katarzyna Zdziebło, Natalia Bukowiecka i Maria Żodzik, a brąz sztafeta 4x100 m. Biało-czerwoni mają łącznie siedem krążków - pięć srebrnych i dwa brązowe.

W sobotę wieczorem Bukowiecka zdobyła srebro w biegu na 400 m. Wygrała Norweżka Henriette Jaeger, która poprawiła rekord kraju na 49,04 i miała znaczną przewagę nad rywalkami. Bukowiecka uzyskała czas 50,04, a Klaver - 50,15.

- Trzeba się cieszyć z tego, że jest medal. Dzisiaj Norweżka była lepsza i nie ma co ukrywać. Trochę warunki były pod nią. Miałam dużo pewności siebie po półfinale. Było mnie stać na lepszy wynik, nawet na okolice życiówki, ale sądzę, że warunki na to nie pozwoliły. Jaeger była lepsza, ale gdyby było cieplej... Nie mówię, że bym wygrała, ale wyniki byłyby lepsze - powiedziała Bukowiecka.

Wskazała, że odcięło ją strasznie na ostatniej prostej z uwagi na warunki. - Nie chcę powiedzieć, że jest mi smutno, bo to jest mój kolejny medal do kolekcji. Czuję pewien niedosyt, bo czuję, że jestem najlepiej przygotowana w życiu. Jest mi troszkę szkoda, bo nigdy w życiu mnie nie odcięło tak jak dzisiaj, co pokazuje, że dałam z siebie 110 procent - stwierdziła Bukowiecka.

Jej zdaniem w niedzielę otworzy się wieczorem szansa na brąz w sztafecie 4x400 m, w której pobiegnie. - Holenderki i Brytyjki są poza zasięgiem, a reszta jest możliwa - oceniła podopieczna trenera Marka Rożeja.

Bukowiecka broniła tytułu, dwa lata temu zwyciężyła w Rzymie. W 2024 roku była w życiowej formie, poprawiła rekord Polski Ireny Szewińskiej i zdobyła brązowy medal igrzysk olimpijskich w Paryżu.

Żodzik wywalczyła srebrny medal w skoku wzwyż. Złoto zdobyła Ukrainka Jarosława Mahuczich, a brąz Marija Vuković z Czarnogóry.

Polka wyszła na prowadzenie, gdy w pierwszym podejściu zaliczyła wysokość 1,95. Później jednak miała trzy zrzutki na 1,97. Z tą wysokością uporała się natomiast Mahuczich, która trzeci raz z rzędu została mistrzynią Europy. Trzecia Vuković uzyskała wynik 1,95.

Pochodząca z Białorusi Żodzik mieszka w Polsce od kilku lat. W zeszłym roku zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w Tokio. W Birmingham drugi raz stanęła na podium w biało-czerwonych barwach.

- To srebro smakuje nawet lepiej niż to z Tokio. Udowodniłam sobie, że to nie był przypadek. Do tego był ten upadek w Londynie na Diamentowej Lidze, nie mogłam trenować, ale dałam dziś radę. Jestem z siebie dumna - przyznała Żodzik.

Powiedziała, że po dwóch zrzutkach na początku konkursu na 1,83 modliła się, aby tylko tak się to nie skończyło. - Do tego było bardzo zimno. Jak skoczyłam 1,95 to już wiedziałam, że mam medal. Jestem szczęśliwa - przyznała.

Kryscina Cimanouska, Pia Skrzyszowska, Magdalena Stefanowicz i Ewa Swoboda zdobyły brązowy medal w sztafecie 4x100 m.

Dina Asher-Smith, Amy Hunt, Success Eduan i Imani Lansiquot z Wielkiej Brytanii triumfowały wynikiem 42,05. Geraldine di Tizio-Frey, Fabienne Hoenke, Leonie Pointet i Salome Kora ze Szwajcarii uzyskały czas 43,12, a Polki - 43,15.

Swoboda wywiezie z Birmingham dwa medale, gdyż indywidualnie była druga w biegu na 100 m, podobnie jak Skrzyszowska, która zajęła drugie miejsce w biegu na 100 m ppł.

- Pokazałyśmy, że ten skład umie robić wielkie rzeczy. Dałyśmy z siebie wszystko, warunki nie rozpieszczały - mówiła Swoboda.

Stefanowicz podkreśliła, że sztafeta dowiozła to, co chciała. - Jak ktoś nie wierzył, to niech uwierzy - zaznaczyła Stefanowicz. Skrzyszowska także podkreśliła, że jest dumna z całego zespołu.

Wcześniej, bo przed południem, srebro w chodzie sportowym na dystansie maratonu zdobyła Katarzyna Zdziebło.

W Birmingham wygrała Włoszka Sofia Fiorini. Brąz wywalczyła Hiszpanka Raquel Gonzalez. Fiorini poprawiła rekord świata na 3:15.11. Druga Zdziebło ustanowiła rekord Polski - 3:19.50. To drugi wynik w historii tej konkurencji. Trzecia Gonzalez uzyskała czas - 3:20.49.

Zdziebło w 2022 roku w Eugene została mistrzynią świata w chodzie na 20 km i 35 km oraz zdobyła srebrny medal mistrzostw Europy w Monachium na 20 km. W kolejnych sezonach była w gorszej formie, prześladowały ją kontuzje i nie nawiązywała do tamtych sukcesów. W Birmingham po czterech latach wróciła w wielkim stylu.

Polka odebrała swój medal chwilę przed rozpoczęciem wieczornej sobotniej sesji ME.

- Miałam czas wziąć prysznic, coś zjeść, odpocząć kilka minut. Była chwila, aby się przygotować i przyjechać na dekorację przy stadionie - mówiła PAP Zdziebło.

Na co dzień zawodniczka chodu sportowego jest lekarzem.

- Medycyna i sport są to podobne dziedziny, bo wymagają konsekwencji w tym, co się robi. Mimo wszystko sport wymaga predyspozycji fizycznych i ciężkiej pracy fizycznej, a medycyna bardziej pracy umysłowej. Tym się różnią - podkreśliła Zdziebło.

Polska przed ostatnim dniem ME w Birmingham ma na koncie siedem medali - o jeden więcej niż na ME w Rzymie dwa lata temu. Składają się na ten dorobek pięć srebrnych i dwa brązowe krążki. W niedzielę szanse na medale mają Klaudia Kazimierska w biegu na 1500 m i kobieca sztafeta 4x400 m. Do złota z ME w Monachium w 2022 roku będzie chciała w niedzielę rano nawiązać Aleksandra Lisowska w biegu maratońskim.

PAP/aj