Autokarem podróżowało 59 polskich obywateli. 12 z nich zginęło, siedmioro kolejnych jest w stanie bardzo ciężkim i przebywa w szpitalach na Węgrzech. Pozostałe 40 osób odniosło lekkie obrażenia.
Do tragicznego zdarzenia doszło na autostradzie M3, która łączy Budapeszt z północno-wschodnią częścią kraju. Pojazd, jak na początku poinformował szef węgierskiego rządu, wpadł do przydrożnego rowu. „Składam najszczersze kondolencje rodzinom ofiar” - napisał Magyar.
W oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej węgierskiej policji poinformowano, że autokar zmierzał w kierunku miasta Nyiregyhaza na wschodzie Węgier, a do wypadku doszło około godz. 1 w nocy w okolicy miejscowości Mezokeresztes.
„Pojazd wpadł do rowu i się przewrócił. Według wstępnych informacji kierowca zasnął podczas jazdy. Osoba kierująca autokarem została zatrzymana przez policję” - napisano w komunikacie węgierskich funkcjonariuszy. Odcinek autostrady prowadzący do Nyiregyhazy został zamknięty.
„Potwierdzam zaistnienie tragicznego wypadku autokaru z polskimi turystami na Węgrzech. Służba konsularna działa. Jesteśmy w kontakcie z władzami węgierskimi” - poinformował następnie na platformie X wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Do wypadku prezydent Nawrocki odniósł się na portalu X. „Z głębokim bólem przyjąłem tragiczną wiadomość o wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, w którym zginęło tak wielu naszych Rodaków” - napisał na X prezydent Karol Nawrocki. „W obliczu tej niewyobrażalnej tragedii, która dotknęła nas wszystkich, łączę się w modlitwie i głębokim współczuciu z rodzinami oraz bliskimi ofiar” - dodał.
Premier Donald Tusk złożył kondolencje rodzinom i bliskim ofiar wypadku autokaru na Węgrzech, w którym zginęło 12 polskich obywateli. - „Dziękujemy węgierskim służbom za akcję ratunkową” - dodał we wpisie na portalu X.
„Łączę się w bólu z rodzinami ofiar wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, a także z rannymi w tej olbrzymiej katastrofie drogowej” - napisał na X wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że węgierskie służby robią wszystko, by pomóc tym, którzy ucierpieli w tym tragicznym wypadku.
„W polskim autokarze, który w nocy z soboty na niedzielę wpadł do przydrożnego rowu we wschodniej części Węgier, znajdowało się 57 pasażerów i dwóch kierowców” - poinformował portal Telex, powołując się na służby zarządzania kryzysowego. W wypadku zginęło 12 osób, a co najmniej 10 zostało rannych.
O godzinie trzeciej nad ranem powiadomiono, że strażacy wydobyli z pojazdu 35 osób, a kilku pasażerów zostało uwięzionych pod wrakiem autokaru. Na miejsce zdarzenia skierowano również dźwigi w celu przesunięcia pojazdu ważącego 24 tony.
Wysłano tam również autokar zapewniający schronienie przed chłodem oraz śmigłowiec ratunkowy z Polski.
„Zgodnie z procedurą obowiązującą w przypadku tak poważnych wypadków, na miejsce zdarzenia skierowano liczne zespoły ratunkowe” - zaznaczyły węgierskie media.
Wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul potwierdziła, że autokarem, który w nocy miał wypadek na Węgrzech, podróżowała pielgrzymka z Podkarpacia wracająca z Bośni i Hercegowiny. W zwołanym sztabie kryzysowym biorą udział m.in. przedstawiciele policji i straży pożarnej.
W wydanym komunikacie wojewoda podkreśliła, że poszkodowani w wypadku zostali przewiezieni do szpitali w Egerze i Miskolcu.
„Wojewoda Podkarpacki Teresa Kubas-Hul pozostaje w kontakcie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwem Spraw Zagranicznych oraz polskimi i węgierskimi służbami konsularnymi i ratunkowymi” - zaznaczono w informacji PUW. Także polski konsul pozostaje w stałym kontakcie z węgierskimi służbami i monitoruje sytuację.
Jak poinformowało MSWiA, wojewoda podkarpacka zwołała sztab kryzysowy, w którym udział wezmą przedstawiciele policji, straży pożarnej i zarządzania kryzysowego.
PAP/aj