Na zdjęciu Aleksander Jacek, autor skargi na działalność prezydent Słupska. Podczas środowej sesji Rady Miejskiej przedstawił radnym swoje stanowisko w tej sprawie

Stowarzyszenie Nasz Słupsk zarzuca władzom miasta, że od kilku miesięcy utrudniają przygotowanie ekspozycji „Polacy-Ukraińcy w latach 1918-1947. Konflikt. Ludobójstwo. Niepamięć. Nadzieja”. Magistrat odpiera te zarzuty, podkreślając, że odmowa nie była związana z tematyką wystawy, lecz z kwestiami organizacyjnymi i bezpieczeństwem.

Społecznicy chcieli zaprezentować wystawę w holu słupskiego ratusza. Jak podkreśla przedstawiciel stowarzyszenia Aleksander Jacek, organizatorzy nie oczekiwali wsparcia finansowego ani organizacyjnego, a jedynie udostępnienia miejskiej przestrzeni.

- Nie prosiliśmy o pieniądze, patronat ani pomoc organizacyjną. Chcieliśmy wszystko przygotować sami. Oczekiwaliśmy jedynie udostępnienia przestrzeni publicznej. Usłyszeliśmy, że ratusz nie jest odpowiednim miejscem. W styczniu, przy minus trzydziestu stopniach, wskazano nam, że powinniśmy to zrobić w plenerze, co uznaliśmy za absurd - mówi Aleksander Jacek.

Jak podkreśla sekretarz miasta Tomasz Czuczak, problemem nie była tematyka wystawy, lecz jej gabaryty i względy bezpieczeństwa.

- Wystawa składa się z 24 plansz o dużych rozmiarach. Hol ratusza jest ciągiem komunikacyjnym i ze względów bezpieczeństwa nie organizujemy tam ekspozycji o takich gabarytach. Dotychczas prezentowane wystawy były mniejsze i taką informację przekazaliśmy stowarzyszeniu - wyjaśnia.

Przedmiotem sporu jest wystawa „Polacy-Ukraińcy w latach 1918-1947. Konflikt. Ludobójstwo. Niepamięć. Nadzieja”, należąca do Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich. Ekspozycja przedstawia relacje polsko-ukraińskie od odzyskania przez Polskę niepodległości do akcji „Wisła”, obejmując także wydarzenia związane ze zbrodnią wołyńską. Organizatorzy podkreślają, że jej celem jest przedstawienie historycznego kontekstu oraz zachęcenie do dialogu.

Paweł Drożdż/zn

Posłuchaj

Aleksander Jacek Tomasz Czuczak