fot. freepik.com

Ponad 860 tys. osób, które osiągnęły wiek emerytalny wciąż pracuje, albo ponownie podjęło pracę. To dwa razy więcej niż dziewięć lat temu - powiedział w Studiu PAP wiceprezes ZUS Paweł Jaroszek. Dodał, że każdy dodatkowy rok pracy zwiększa emeryturę o około 8-10 proc.

Wiceprezes ZUS Paweł Jaroszek był gościem Studia PAP podczas 18. Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Zapytany o sytuację Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, podkreślił, że jest on „w relatywnie dobrej, albo nawet bardzo dobrej sytuacji finansowej od kilku lat”. Zaznaczył, że wskaźnik pokrycia wydatków FUS wpływami ze składek utrzymuje się na poziomie ponad 80 proc. Podkreślił, że jest to bardzo dobry wynik - zarówno historycznie w Polsce, bo były lata, kiedy wskaźnik ten był poniżej 50 proc., jak również w skali systemów emerytalnych, czy to europejskich, czy światowych. - Wszystkie są deficytowe, ale ten nasz deficyt jest relatywnie (...) na zarządzalnym poziomie - powiedział.

Spytany o to, czy w Polsce dostrzegalny jest już system „srebrnej gospodarki”, podkreślił, że „srebrna gospodarka na pewno już się dzieje”. Zaznaczył, że ZUS obsługuje obecnie ponad 6 mln emerytów. Przyznał jednak, w kontekście aktywizacji zawodowej seniorów, że ustawowy wiek emerytalny nie jest już granicą, po której ludzie rezygnują z pracy.

- Nasze dane pokazują, że ponad 860 tys. osób, które osiągnęły wiek emerytalny wciąż pracuje, albo ponownie podjęło pracę. To jest dwa razy więcej, niż jeszcze dziewięć lat temu - podkreślił.

Zaznaczył, że pokazuje to, że system emerytalny, obowiązujący od 1999 r. kładzie bardzo duży nacisk na indywidualną odpowiedzialność za decyzje emerytalne i finansowe każdej osoby. - W zależności oczywiście od osoby, od tego jak pracuje, ile tych składek uzbierała, od waloryzacji, czyli oprocentowania w poszczególnych latach, każdy rok dodatkowo (pracy - PAP) to jest 8-10 proc. wyższe świadczenie - wskazał.

Wiceprezes ZUS odniósł się również do obowiązujących od połowy kwietnia zmian w przepisach, które miały uszczelnić kwestie kontroli zwolnień lekarskich i utraty prawa do zasiłku chorobowego. Podkreślił, że celem nowelizacji było przede wszystkim wykorzystanie dotychczasowej wiedzy i doświadczeń oraz zmiana przepisów tam, gdzie było to konieczne.

- Pamiętajmy przecież, że za zwolnienia lekarskie płacimy wszyscy, więc środki powinny trafiać do tych, którzy naprawdę chorują. Do tych, którym się naprawdę należą, a nie do tych, którzy traktują to jako bonusową formę urlopu - podkreślił.

Rozmówca PAP odniósł się też do kwestii zmian w naliczaniu stażu pracy. Od 1 stycznia 2026 r. osoby zatrudnione w jednostkach sektora finansów publicznych mogą zwrócić się do pracodawcy, aby doliczył im do stażu pracy inne okresy aktywności zawodowej niż te wykonywane na podstawie umowy o pracę. Przepisy dotyczące stażu pracy wchodzą w życie etapami, a dla sektora prywatnego będą stosowane od 1 maja 2026 r. Jaroszek przyznał, że do ZUS od początku roku wpłynęło bardzo dużo wniosków o wydanie zaświadczenia w tej sprawie. Wyjaśnił również, że choć zmiany w przepisach wchodzą w życie etapami, to wnioski do ZUS od początku roku mogą składać wszyscy.

Jaroszek został zapytany też o to, kiedy ZUS na podstawie danych, które pozyska od przedsiębiorców, będzie mógł ich rozliczać. Takie zmiany zapowiadane były w opublikowanym w sierpniu ub. r. w wykazie prac legislacyjnych rządu projekcie nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych i niektórych innych ustaw. Regulacje mają umożliwić przejęcie przez ZUS od płatników składek zadania związanego z ustaleniem podstawy wymiaru składek i ich naliczaniem.

Wiceprezes ZUS podkreślił, że prace nad ustawą są na zaawansowanym etapie, a jej wdrożenie będzie odbywało się etapami. Dodał, że obecne plany zakładają wprowadzenie takich udogodnień w pierwszym etapie w 2028 r., dla osób, prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą.

Według Głównego Urzędu Statystycznego do 2060 r. mediana wieku ludności w 2060 r. może wynieść ponad 50,25 lata, czyli o ok. 7 lat więcej niż w 2024 r. W tym scenariuszu połowa mieszkańców Polski będzie miała ponad 50 lat. ONZ przewiduje z kolei, że populacja Polski do 2100 r. zmniejszy się do ok. 19 mln. Wiek emerytalny wynosi w Polsce 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

PAP/zn