W czwartek radni, niejednogłośnie, zgodzili się na to, by Koszalin pożyczył z Banku Gospodarstwa Krajowego 90 mln zł na zieloną transformację. Pieniądze mają być przeznaczone m.in. na dalszy, aż do dworca, remont ulicy Zwycięstwa, montaż oświetlenia na ulicach sąsiednich oraz adaptację przylegającego do ratusza budynku dawnego banku na nowoczesną salę obsługi mieszkańców.
Prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj przekonywał, że pożyczka jest potrzebna do dalszego rozwoju miasta: - Są to środki, które pomogą zrewolucjonizować i ożywić jego centrum - podkreślał.
Za przyjęciem uchwały zagłosowali radni Koalicji Obywatelskiej. - To w zasadzie nieoprocentowana pożyczka, więc bardzo tani pieniądz - tłumaczyła Monika Foremna-Pilarska, dodając, że przebudowa centrum da impuls do rozwoju turystyki w mieście.
W klubie Wspólnie dla Koszalina nie było dyscypliny. Piotr Jedliński wstrzymał się od głosu. - Kilkanaście linijek uzasadnienia do zobowiązania, które łącznie z wkładem własnym, przekroczy 100 mln złotych, to trochę za mało. Będę bardzo uważnie przyglądał się rozwiązaniom, jakie zostały zaproponowane - stwierdził radny.
Przeciwko zaciągnięciu pożyczki byli radni Prawa i Sprawiedliwości. Ich przewodniczący Artur Wiśniewski wskazał, że dług miasta jest zbyt duży: - Z czego będziemy go spłacać, gdy mieszkańców jest coraz mniej, a miasto się starzeje? Skąd za kilka lat weźmiemy środki na inwestycje prorozwojowe? Niewiadomych jest zbyt wiele.
Pożyczka miałaby być spłacana od 2031 do 2047 roku. Łącznie dług Koszalina wzrośnie do ponad 0,5 mld złotych.
rz/zas