Szafa, w której można zostawić nadmiar żywności, stanęła przy dużym parkingu przy ulicy Grunwaldzkiej.
Jej inicjatorem jest koszaliński radny Bartosz Malinowski. Jak podkreślił, pomysł nie jest nowy, ponieważ jedna taka szafa funkcjonuje już na ulicy Leśnej. Zaznaczył jednak, że w rozmowach z mieszkańcami pojawiał się sygnał o potrzebie stworzenia podobnego miejsca bliżej centrum miasta. - Wskazywano, że to powinno być miejsce łatwiej dostępne zarówno dla osób chcących zostawić żywność, jak i tych, które będą chciały z niej skorzystać - wyjaśnił.
Jadłodzielnia jest otwarta całodobowo. Jak dodał Bartosz Malinowski, można w niej zostawiać m.in. kawę, mleko, chleb oraz gotowe posiłki. Podkreślił również, że szafa nie jest zamykana i nie ma żadnych zabezpieczeń. - Produkty powinny być odpowiednio zapakowane, np. w słoiki czy własne opakowania. Bardzo proszę o opisywanie, co znajduje się w środku i kiedy zostało przygotowane, tak aby osoba korzystająca mogła to bezpiecznie spożyć - zaznaczył.
Mieszkańcy Koszalina podkreślają, że takie inicjatywy są potrzebne. Zwracają uwagę, że żywność często się marnuje, a dzięki jadłodzielni może trafić do osób, które jej potrzebują. Jak mówią, dobrze, że powstają miejsca, gdzie można zostawić np. domowe potrawy w słoikach. Ich zdaniem to rozwiązanie, które pozwala ograniczyć marnowanie jedzenia i pomaga osobom, których nie stać na zakupy.
Druga „Szafa od serca” znajduje się przy ul. Leśnej.
Szacuje się, że w Polsce marnuje się rocznie około pięciu milionów ton żywności. Średnio przeciętny Polak wyrzuca od 126 do prawie 250 kilogramów jedzenia rocznie. Najczęściej marnowane są pieczywo, owoce oraz wędliny.