fot. PAP/Grzegorz Momot

Trzykrotny mistrz olimpijski w skokach narciarskich Kamil Stoch zakończył karierę, zajmując w finałowym konkursie Pucharu Świata w Planicy 30. miejsce. Po ostatnim skoku nie ukrywał, że odczuwa ulgę. - Wreszcie jestem wolny - przyznał.

Stochowi nie udało się przekroczyć granicy 200 metrów na skoczni, na której w 2017 roku poszybował najdalej w życiu - 251,5 m. W pięciu ostatnich latach już nie wrócił na szczyt, a ostatni sezon był dla niego bardzo trudny.

- Stoczyłem największą batalię chyba w całej mojej karierze. Nie szło, ale wreszcie jestem wolny. Wolny od swoich ambicji, od podkręcania siebie samego, że ma być tak jak ja chcę. Dotrwałem do końca i powalczyłem - powiedział Stoch.

W pierwszej serii długo zajmował ostatnie miejsce i zanosiło się na to, że może jako jedyny ze stawki 31 zawodników nie awansować do finału, ale słabiej od niego skoczył Niemiec Felix Hoffmann, co oznaczało, że polski mistrz dostał się do „30”.

- Byłem maksymalnie skoncentrowany, chciałem oddać dalekie skoki, ale po prostu głowa odmówiła posłuszeństwa - tłumaczył.

W sobotę wieczorem Stoch spotkał się z kibicami w Kranjskiej Gorze. Spał krótko i przyznał, że obudził się bardzo zmęczony.

- Jest we mnie tyle emocji, że jeszcze długo będę wspominał, roztrząsał. Najbardziej odczuwam szczęście i radość, że wytrwałem do końca. Teraz zaczynam nowe życie - zadeklarował.

Przed ostatnim skokiem chorągiewką dała mu znak do startu żona Ewa.

- To bardzo symboliczne. Sygnał do skoku daje ci żona, która czeka na to, żebyś wrócił do domu. Tego nie widziałem, dowiedziałem się później - przyznał.

Po finałowej próbie Stoch odrzucił narty. Co to oznaczało? Że ma ich dość?

- Chciałem się ukłonić kibicom, a narty mi przeszkadzały. Musiałem je odrzucić. Może to wyglądało jakoś symbolicznie, ale nie było zamierzone. Planowałem co innego - żeby głęboko pokłonić się tej wspaniałej publiczności, która specjalnie do mnie przyjechała do Planicy, aby mi towarzyszyć po raz ostatni - nadmienił.

Jakie miał uczucie, gdy wylądował po ostatnim skoku?

- Szkoda. Miało być trochę dalej, chciałem skoczyć ponad 200 metrów, ale nie udało się - wspomniał.

Co będzie teraz treścią jego życia?

- Przede wszystkim chciałbym odpocząć. Jest wiele rzeczy, które chciałbym robić. Na pewno będę oglądał moich kolegów na skoczni, którym życzę jak najlepiej - podsumował jeden z najbardziej utytułowanych sportowców w historii Polski.

PAP/zas