Wraz z nadejściem wiosny w Koszalinie ponownie powraca temat dzikich wysypisk śmieci. Topniejący śnieg odsłonił to, co przez zimę było niewidoczne: porozrzucane worki, zużyte opony i sterty plastikowych odpadów zalegające w lasach, na obrzeżach miasta czy w pobliżu ogródków działkowych.
Mieszkańcy nie kryją oburzenia i podkreślają, że sytuacja powtarza się co roku. Odpady pojawiają się w lasach, przy przystankach autobusowych, w parkach, a nawet wzdłuż chodników i trawników. - Nie da się ukryć, śmieci są wszędzie - mówią.
Szczególnie często wskazywanym miejscem jest okolica Góry Chełmskiej oraz obrzeża miasta. - Jak śnieg stopniał, to dopiero było widać, jaki jest bałagan. Ludzie wyrzucają worki, opony, nawet sprzęt AGD. W lesie można znaleźć wszystko – zaznacza mieszkanka.
Straż Miejska potwierdza, że problem nielegalnych wysypisk powraca regularnie. Funkcjonariusze starają się ustalać sprawców, wykorzystując monitoring i fotopułapki montowane w miejscach, gdzie śmieci pojawiają się najczęściej.
- W miejscach, w których odpady były już wcześniej wyrzucane, montujemy fotopułapki. Dzięki temu mamy numery rejestracyjne pojazdów albo wizerunek osoby, która się tego dopuściła - wyjaśnia zastępca komendanta Straży Miejskiej Artur Pałgan i apeluje do mieszkańców, aby zgłaszali do strażników przypadki nielegalnego wyrzucania śmieci.
Osoby przyłapane na pozostawianiu odpadów w niedozwolonych miejscach muszą liczyć się z konsekwencjami. Mandat może wynieść do 500 złotych, a w przypadku skierowania sprawy do sądu kara może sięgnąć nawet 5 tysięcy złotych. Mimo to problem wciąż nie znika, a mieszkańcy podkreślają, że oprócz kar potrzebna jest także większa odpowiedzialność i świadomość ekologiczna.
Zalegające odpady można przekazać do Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. W Koszalinie takie punkty działają przy ulicach Komunalnej 5 i Na Skwierzynkę 2.
Monika Kwaśniewska/zn