fot. Gmina Kobylnica
To skutek zmiany granic i utraty Bolesławic na rzecz Słupska. Resort przeliczył dochody z podatków i subwencji, odejmując wpływy przypisane z ponad półtora tysiąca mieszkańców.

Samorząd ma teraz duży problem, bo wydatki zaplanował jeszcze w ubiegłym roku i zaciągnął zobowiązania. Burmistrz Anna Gliniecka-Woś zaznacza, że odbije się to na inwestycjach i utrzymaniu bieżącym gminy.

- To brzmi naprawdę strasznie, ale nie mamy innego wyjścia. Niestety będziemy musieli ściągnąć środki z utrzymania bieżącego. Na pewno ucierpi oświata. Tutaj ciężko nam będzie realizować wszystkie potrzeby. To, co jest wymagalne, czyli wiadomo wynagrodzenia, to wszystko musi zostać na poziomie, na jakim jest. Ale wszystkie zakupy, np. wymiana ławek, czy jakieś inne prace, niestety nie będą mogły być realizowane - dodaje.

Gmina będzie musiała przyjąć nowy budżet, uwzględniający cięcia i ograniczenia wydatków. - To jest infrastruktura, to są drogi, to jest oświata, to jest służba zdrowia - wylicza przewodniczący Rady Miejskiej w Kobylnicy Janusz Kaszowski. - Myślę jednak, że wspólnie z radą wypracujemy zadania do realizacji, by dalej dbać o naszych mieszkańców. Nie poddamy się - podkreśla.

Samorząd zapowiada interwencję w rządzie i rozmowy ze Słupskiem o rekompensacie za utracone z początkiem 2026 roku tereny. Proponowane przez miasto 3,5 miliona złotych gmina uznaje za niewystarczające. 

Paweł Drożdż/jr

Posłuchaj

Przewodniczący Rady Miejskiej w Kobylnicy, Janusz Kaszowski: Burmistrz Kobylnicy Anna Gliniecka-Woś: