Internaty szkolne borykają się z problemem pojawiających się pluskiew. Kilka tygodni temu pogryziony został uczeń szkoły morskiej w Kołobrzegu. Dwa pokoje zostały wyłączone z użytkowania, jednak po specjalistycznej dezynsekcji insekty zniknęły. Jak się okazuje, problem dotyka wielu podobnych placówek.
Naczelnik Wydziału Edukacji i Kultury Starostwa Powiatowego w Kołobrzegu Anna Mazurek przyznaje, że problem pojawia się cyklicznie we wszystkich szkołach powiatu. Placówki dysponują internatami z dużą liczbą miejsc noclegowych.
- Przyjeżdża tutaj młodzież z całej Polski; przemieszczają się, więc siłą rzeczy może to spowodować przeniesienie się tych insektów. To problem, który szybko nie zniknie. Jednak o każdym takim przypadku wiemy od razu i szybko podejmujemy walkę - dodała.
Anna Walczak, dyrektor Zespołu Szkół Morskich w Kołobrzegu zaznacza, że szkoły w walce z pluskwami powinny mieć wsparcie wszystkich powiązanych z nimi instytucji. - Wszyscy albo udają, że problemu nie ma, albo chowają go pod dywan. Powinniśmy z tym wszyscy walczyć, wówczas działania byłyby skuteczniejsze - podkreśliła.
Tadeusz Skutnicki, od 30 lat zajmujący się m.in. dezynsekcją, wskazuje, że insektów jest coraz więcej, a walka z nimi coraz trudniejsza. - Z biegiem lat pluskwy nabrały odporności, więc byle środkiem ich nie zwalczymy. Te insekty mogą występować wszędzie - zarówno w pięknym apartamencie czy hotelu, jak i na koloniach - dodał.
Sanepid na swoich stronach informuje, że insekty można przywieźć np. w bagażu podróżnym. Przypadki ich występowania potwierdzono m.in. w taborach TLK i Intercity. Natomiast spółka Polregio zapewnia, że taki problem w ich taborze nie występuje. Jak powiedział rzecznik prasowy spółki Jakub Hofman, wynika to z kilkuetapowego procesu czyszczenia wagonów.
Pluskwy to łatwo rozprzestrzeniające się małe owady, które żywią się krwią, także człowieka, dlatego najchętniej przebywają w łóżkach, tapczanach czy materacach. W stanie hibernacji insekty mogą przeżyć nawet około roku.
Małgorzata Abramowicz/zn