Zawalił się wiadukt w ciągu Alei Monte Cassino w Koszalinie
Runął wiadukt w ciągu Alei Monte Cassino. Do katastrofy doszło w czwartek około godziny 16-tej, podczas prac rozbiórkowych. Zawalona konstrukcja ma ponad 200 metrów długości.

Na miejscu pracują strażacy, policjanci i pracownicy miejskich służb. Sprawę bada prokurator.

Jak poinformował wiceprezydent Koszalina Andrzej Kierzek, ze wstępnych ustaleń służb wynika, że nikt nie ucierpiał: - Straż pożarna dokonała oględzin kamerą termowizyjną. Zarówno funkcjonariusze, jak i świadkowie zdarzenia stwierdzili, z dużym prawdopodobieństwem, że nikogo nie było pod wiaduktem i nikt nie doznał uszczerbku ani na zdrowiu, ani na życiu.


Zatrzymany został kierownik budowy oraz kierownik robót. Na miejscu, pod nadzorem prokuratora, pracują policjanci - powiedziała komisarz Monika Kosiec z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie: - Czynności prowadzone są w kierunku spowodowania katastrofy budowlanej i narażenia na niebezpieczeństwo. Z naszych wstępnych informacji wynika, że zniszczony został pojazd, który wcześniej został tam zaparkowany. Nikt w nim nie przebywał. Natomiast nie możemy wykluczyć, że ktoś nie przechodził tym mostem. Będziemy to weryfikować i sprawdzać.

Marcin Żełabowski, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu podkreślił, że cały teren wokół wiaduktu jest obecnie zabezpieczany i będzie zamknięty: - Zamykamy i zabezpieczamy obiekt w całości. Zwozimy cały sprzęt, jaki mamy, żeby zabezpieczyć obiekt dookoła, aby ludzie postronni nie wchodzili na ten teren. W momencie przekazania placu budowy, przy zatwierdzonej i wprowadzonej organizacji ruchu, wszystkie czynności i odpowiedzialność spływają na kierownika budowy.

W związku z katastrofą, niemożliwy jest przejazd ulicą Batalionów Chłopskich. Na jezdnię, która była otwarta mimo prowadzonej rozbiórki, runęła część wiaduktu. Drogowcy chcą także jak najszybciej rozebrać drugi, południowy most wiaduktu. - W całości zawaliła się część północna wiaduktu. Będziemy się starali jak najszybciej rozebrać drugi obiekt i jak najszybciej przywrócić ulicę Batalionów Chłopskich do ruchu - przekazał Marcin Żełabowski.

Na razie nie wiadomo, kiedy prace rozbiórkowe zostaną wznowione i kiedy rozpocznie się porządkowanie terenu.

Na miejscu zdarzenia był nasz reporter Krzysztof Klinkosz, który rozmawiał z okolicznymi mieszkańcami oraz świadkami zdarzenia. - To cud, że nikomu nic się nie stało - to zdanie jest najczęściej wypowiadane przez koszalinian, którzy w czwartkowy wieczór przybyli na miejsce, gdzie jeszcze kilka godzin wcześniej stał jeden z wiaduktów przy ul. Monte Cassino. Jeden z mieszkańców opowiadał, że wyraźnie odczuł moment zawalenia się mostu.

- To było bardzo nietypowe wydarzenie. Odczułem to nawet fizycznie w domu. Mieszkam niedaleko, siedziałem na łóżku, które nagle zaczęło pode mną pływać. Były takie dwa momenty - jeden po drugim. Byłem przekonany, że robotnicy wysadzają ten wiadukt - opowiadał mieszkaniec Koszalina. - Do zdarzenia doszło w czasie, kiedy jest duży ruch, kiedy ludzie wracają z pracy do swoich domów. To cud, że nikomu nic się nie stało - dodał koszalinianin.

Wieczorem w koszalińskim ratuszu odbyło się zebranie Sztabu Kryzysowego w sprawie katastrofy budowlanej.

Koszaliński wiadukt składał się z dwóch mostów. Został wybudowany w 1971 roku. W marcu ubiegłego roku został zamknięty dla ruchu z powodu złego stanu technicznego. Dwa dni temu rozpoczęły się prace rozbiórkowe, po których ma rozpocząć się budowa nowego obiektu. Na razie nie wiadomo, czy dzisiejsza katastrofa wpłynie na harmonogram prac.

kk/ap/aś

fot. Jarosław Ryfun
fot. Jarosław Ryfun
fot. Jarosław Ryfun
fot. Jarosław Ryfun
fot. Jarosław Ryfun
fot. Jarosław Ryfun
fot. Jarosław Ryfun
fot. Jarosław Ryfun
fot. Jarosław Ryfun
fot. Jarosław Ryfun
fot. Jarosław Ryfun

Posłuchaj

mieszkańcy Koszalina o katastrofie - materiał Krzysztofa Klinkosza Andrzej Kierzek - wiceprezydent Koszalina komisarz Monika Kosiec z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie Marcin Żełabowski, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu, cz. 2 Marcin Żełabowski, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu, cz. 1