Wśród uczestników byli także ci, którzy pamiętają Borne Sulinowo jeszcze z czasów stacjonowania wojsk radzieckich. Mieszkańcy wspominali, jak wyglądało miasto kiedyś.
- Nie było tu w ogóle mieszkańców. Przyjechałam dopiero, żeby kupić mieszkanie. Przyjechaliśmy we czwórkę samochodem i chodziliśmy po tych mieszkaniach. Wszędzie było otwarte, nie było problemu, żeby wejść gdziekolwiek - mówiła jedna z mieszkanek.
Uczestnicy wzięli również udział w warsztatach dotyczących nagrywania świadków historii, prowadzonych przez doktora Marcina Musiała z Fundacji Good Culture. Prelegent podkreślił, że dla wielu mieszkańców Bornego Sulinowa miejsca związane z historią miasta mają również bardzo osobisty wymiar.
- Szczególnie w Bornem Sulinowie jest to istotne, bo ta przestrzeń jest bardzo mocno obciążona historią, przeszłością i swoim charakterem garnizonowym. Warto więc pytać ludzi, co te miejsca dla nich znaczą i jakie wspomnienia z nimi wiążą. Jeden radziecki pomnik może być dla kogoś symbolem obecności wojsk radzieckich, a dla kogoś innego miejscem spotkań, w którym na przykład po raz pierwszy się całował. I właśnie dlatego może być dla niego ważny - nie ze względu na polityczną wymowę, ale na osobiste wspomnienia - mówił dr Marcin Musiał.
Wojska radzieckie stacjonowały w Bornem Sulinowie do 1993 roku. Do tego czasu miasto nie było oznaczone na mapie Polski, a wjazd na jego teren był możliwy wyłącznie za okazaniem specjalnego zezwolenia.
Patryk Żak/lp