fot. PAP/Leszek Szymański

104 przypadki podejrzenia samowoli budowlanej na terenie sześciu pomorskich gmin ujawniła w 2025 r. kontrola przeprowadzona przez Najwyższą Izbę Kontroli. W trakcie inwentaryzacji terenów gmin Władysławowo i Krokowa zidentyfikowano 1044 potencjalne nielegalne obiekty.

Rzecznik prasowy Najwyższej Izby Kontroli Bartłomiej Pograniczny poinformował we wtorek, że kontrolerzy NIK sprawdzali, jak samorządy i nadzór budowalny radzą sobie w województwie pomorskim z nielegalnymi inwestycjami w wybranych miejscach atrakcyjnych turystycznie.

- W okresie objętym kontrolą (styczeń 2020 - sierpień 2025) urzędnicy nie działali ani prawidłowo, ani skutecznie. Do tego stopnia, że kontrolerzy Izby ujawnili nieprawidłowości nie tylko na działkach prywatnych, ale również na tych, które były własnością gmin. Zdaniem NIK wynikało to z tego, że mimo prawnych możliwości i obowiązków ani samorządy, ani nadzór budowalny nie poczuwały się do odpowiedzialności za identyfikowanie samowoli budowlanych, a przez to także do przeciwdziałania ich powstawaniu - podał Pograniczny.

Dwa lata temu NIK przyglądała się temu problemowi w Zachodniopomorskiem i oceniła, że działania urzędów wymagają gruntownej poprawy, ale Pomorskie nie wypada lepiej. Izba zwraca uwagę przede wszystkim na brak działań systemowych. Według Izby gminy najczęściej ograniczały się do składania zawiadomień do organów nadzoru budowlanego o możliwości wystąpienia samowoli budowlanej w jednostkowych przypadkach. Natomiast powiatowi inspektorzy nadzoru budowlanego - jak podała NIK - przeprowadzali kontrole wyłącznie po otrzymaniu informacji o nieprawidłowościach, a ich zakres był niewspółmierny do zidentyfikowanej potencjalnej skali zjawiska.

W 2024 r. na terenach gmin Władysławowo i Krokowa przy okazji prowadzonej z powietrza inwentaryzacji terenów wykryto 1044 potencjalne samowole budowlane.

Kontrola obejmująca lata 2020–2025 wykazała, że ani gminy, ani starostwa, ani nadzór budowlany nie prowadziły systemowych działań zapobiegających samowolom budowlanym. Reagowano głównie po zgłoszeniach mieszkańców, kontrole były sporadyczne, a postępowania często ciągnęły się latami. Zdarzało się również, że nielegalne obiekty powstawały na gruntach należących do samych gmin.

W ocenie NIK brak współpracy między samorządami i nadzorem budowlanym sprzyjał rozwojowi nielegalnej zabudowy, degradacji cennych przyrodniczo terenów oraz legalizacji samowoli w uproszczonym trybie po upływie 20 lat, bez opłaty legalizacyjnej.

Kontrola wykazała także, że gminy pobierały podatek od nieruchomości będących samowolami budowlanymi, nie informując o tym nadzoru budowlanego, a starostwa rzadko kontrolowały sposób wykorzystania gruntów rolnych i przestrzeganie przepisów budowlanych na terenach atrakcyjnych turystycznie.

NIK wskazuje na konieczność wprowadzenia systemowych mechanizmów wykrywania samowoli budowlanych oraz usprawnienia wymiany informacji między gminami, starostwami i nadzorem budowlanym. Według Izby tylko skoordynowane działania mogą ograniczyć skalę nielegalnej zabudowy i skuteczniej chronić ład przestrzenny oraz środowisko.

PAP/zn

.