PAP/Darek Delmanowicz

Prezydent Karol Nawrocki ogłosił w czwartek w Dębicy na Podkarpaciu, że złożył drugi wniosek o referendum w sprawie Zielonego Ładu. Dodał, że przygotowane zostało nowe pytanie referendalne.

Nawrocki w czwartek spotkał się z mieszkańcami Dębicy. - Tuż przed wyjazdem do Dębicy złożyłem drugi wniosek o referendum w sprawie Zielonego Ładu - powiedział Nawrocki.

Dodał, że „przy pierwszej próbie nie odpowiadało pytanie”. - Przygotowaliśmy w Kancelarii Prezydenta RP zupełnie inne, nowe pytanie, proste pytanie: „Czy jest Pan/Pani za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?” - poinformował.

W swoim wystąpieniu prezydent krytycznie odniósł się do postawy Senatu oraz władz parlamentarnych.

- Niestety, tak jak w Sejmie nie podejmuje się dyskusji o ustawach, inicjatywach ustawodawczych prezydenckich, tak Senat boi się referendum. Wówczas przy pierwszej próbie nie odpowiadało pytanie, było złe pytanie. Ja szukam kompromisów, szukam rozwiązań. Jeśli Senatowi nie odpowiadało pytanie, to przygotowaliśmy w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zupełnie inne, nowe pytanie - powiedział Nawrocki.

Prezydent odniósł się do kwestii cen energii elektrycznej, wskazując na obciążenia wynikające z europejskiego systemu handlu emisjami (ETS) oraz założeń Zielonego Ładu. Według przedstawionych przez niego danych polscy przedsiębiorcy płacą 252 euro za megawatogodzinę prądu, podczas gdy stawka w Niemczech wynosi 237 euro, we Francji 166 euro, a w Hiszpanii 158 euro.

Głowa państwa skrytykowała ponadto podjęte przez Ministerstwo Energii prace nad rozporządzeniem, które zdaniem prezydenta ma ukryć na rachunkach wysokość opłat wynikających z polityki klimatycznej.

- Co zaproponowało ministerstwo? Że nadal będziemy płacić zielone podatki ETS, tylko z rachunków zniknie to, ile płacicie za Zielony Ład. Tu jest Polska i Polacy, my się nie damy oszukiwać. Nie róbcie takich rzeczy, nie każcie ludziom płacić kosztów polityki Zielonego Ładu, zabierając im jeszcze z oczu to, za co płacą - zaznaczył.

W przemówieniu Nawrocki podsumował dotychczasową działalność legislacyjną. Poinformował o podpisaniu 245 ustaw oraz zastosowaniu prawa weta wobec 41 projektów.

- Niektórzy mają problem z matematyką i ze statystyką, nazywając mnie wetomatem. Tymczasem podpisałem zdecydowanie więcej po głębokich analizach niż zawetowałem. Ale prezydent jest też od tego, żeby tam, gdzie robi sobie z obywateli żarty, powiedzieć stop! Weto! Dlatego 41 wet podjąłem - wyjaśnił Nawrocki.

Głowa państwa skrytykowała ponadto przetrzymywanie prezydenckich projektów ustaw w Sejmie przez marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, podając jako przykłady projekt obniżający ceny energii oraz inicjatywę „PIT 0 proc. dla rodzin, rodzina na plus”.

Zarzucił też parlamentowi próby zmiany przepisów przy okazji ustawy o statusie osoby najbliższej oraz nowelizacji dotyczącej ochrony zdrowia.

- Do ustaw, które są dobrymi rozwiązaniami, dopisuje się ustawy, które są nie do zaakceptowania. Jeśli z ustawy o statusie osoby najbliższej robi się zmianę ponad 200 ustaw polskiego porządku prawnego, jeśli niszczy się artykuł 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który mówi jasno, że związek małżeński jest związkiem kobiety i mężczyzny i należy, i Rzeczpospolita musi ten związek otaczać największą opieką, jeśli próbuje się moją obietnicę wyborczą zamknąć w tworzeniu quasi-małżeństwa podważającego artykuł 18 Konstytucji, to jest kuglarstwo. Na to się nie zgadzam - oświadczył Nawrocki.

Pierwszy wniosek o przeprowadzenie referendum ogólnokrajowego został skierowany do Senatu w pierwszej połowie roku. Projekt zawierał zestaw pytań dotyczących odrzucenia polityki Zielonego Ładu oraz systemu ETS. Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz większość senacka zgłosiły obiekcje formalno-prawne, wskazując na nieprecyzyjne sformułowanie pytań oraz sugerujący charakter ich treści, co doprowadziło do odrzucenia wniosku w głosowaniu plenarnym.

PAP/zn

.