Przed Sądem Rejonowym w Szczecinku we wtorek rozpoczął się powtórny proces szczecineckiego starosty Krzysztofa Lisa i byłego burmistrza Barwic Zenona Maksalona. Są oskarżeni o niedopełnienie obowiązków. Gmina, starostwo i Skarb Państwa miały stracić ponad 26 mln zł.
Powtórny proces, któremu przewodniczy sędzia Marcin Zieliński, jest jawny. Poprzednie postępowanie przed sądem toczyło się z wyłączeniem jawności.
Prok. Sławomir Niśkiewicz z Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Szczecinie, która nadzorowała śledztwo, odczytał zarzuty z aktu oskarżenia.
Na byłym burmistrzu Barwic Zenonie Maksalonie i szczecineckim staroście Krzysztofie Lisie (obaj zezwolili na publikację danych osobowych i wizerunku) ciążą zarzuty niedopełnienia obowiązku z racji pełnionych funkcji publicznych.
Zgodnie z aktem oskarżenia Maksalon od 1 stycznia 2002 r. do 20 listopada 2018 r., mając wiedzę o składanych nierzetelnych deklaracjach rocznych przez firmę zajmującą się wydobyciem torfu w Nowym Chwalimiu, nie przeprowadził kontroli i nie podjął stosownych decyzji o wysokości należnego podatku od nieruchomości. Gmina straciła przez wskazane lata łącznie ponad 22,7 mln zł.
Starosta Lis, według śledczych, od 2 marca 2000 r. do 24 stycznia 2020 r. nie podjął działań zmierzających do zawarcia umowy dzierżawy z firmą. Skutkiem było bezumowne wykorzystanie przez firmę wskazanych w akcie oskarżenia działek na cele prowadzonej działalności gospodarczej i brak zapłaty 2,5 mln zł za dzierżawę gruntu. Spowodowane zostały także szkody w majątku Skarbu Państwa i powiatu szczecineckiego w kwotach 1,8 mln zł i ponad 628 tys. zł.
Na sali sądowej obaj oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych im czynów.
75-letni Maksalon skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.
Sędzia Zieliński odczytał te składane przez Maksalona na etapie śledztwa i wcześniejszego postępowania sądowego. Twierdził w nich, że deklaracje podatkowe składane przez firmę sprawdzane były przez skarbnika, który już nie żyje – zmarł w lipcu 2018 r. Wskazał, że wysokość podatku od nieruchomości określona była w zawartym przez poprzedniego burmistrza z firmą porozumieniu z 1995 r. Głównym parametrem była ilość pozyskanego torfu. Maksalon wyjaśnił, że firma nigdy nie przekroczyła tej ustalonej.
Wskazywał, że Regionalna Izba Obrachunkowa dwa razy sprawdzała kwoty pobieranych podatków. Nie zakwestionowała ich. Nie pamiętał, by umarzał spółce podatki. Nie odbył szkolenia z prawa podatkowego, nie kończył też żadnych studiów podyplomowych dotyczących sprawowanej funkcji. Podkreślił, że kierunkowe szkolenia przechodzili pracownicy zajmujący się rozliczaniem podatków. Zaznaczył, że w jego działaniu jako burmistrza nie było złej woli.
Starosta Lis odczytał 23-stronicowe oświadczenie, które na piśmie podczas rozprawy przekazał do akt sprawy. Stwierdził w nim, że zarzuty wobec niego są bezpodstawne, że obejmując urząd starosty szczecineckiego i przez kolejne lata, nie miał pojęcia o tej sprawie.
- Nie sposób, aby starosta, będąc jednocześnie przewodniczącym zarządu, mógł jednocześnie wypełniać wszystkie zadania z zakresu postępowań administracyjnych osobiście - wskazywał w oświadczeniu oskarżony.
Zaznaczył, że są dyrektorzy wydziałów i pracownicy, którzy mają określone kompetencje i którym udzielane są pełnomocnictwa. Na ich podstawie, w tym pełnomocnictw udzielanych notarialnie, wydawane są różne decyzje, postanowienia i umowy w imieniu starosty, z jego upoważnienia. Tak było i w tym przypadku.
Podkreślił, że zadania z zakresu zarządzania mieniem Skarbu Państwa są „niszowe wśród zadań starosty”, dlatego tym zajmowali się wicestarosta i pracownicy Wydziału Geodezji, Kartografii i Gospodarki Nieruchomościami na podstawie pełnomocnictw notarialnych. W 70 proc. spraw akty notarialne podpisywali upoważnieni geodeci powiatowi. Wskazał konkretne nazwiska.
- 262 osobom udzieliłem pełnomocnictwa do działania w moim imieniu przez czas sprawowania funkcji starosty - zaznaczył w oświadczeniu 68-letni Lis. Dodał, że bez nich doszłoby do paraliżu urzędu.
Poinformował, że ostatecznie, gdy po latach dowiedział się o sprawie kopalni torfu, zaangażował się w jej wyjaśnienie, doprowadził do odzyskania części kwoty za rok bezumownego korzystania z nieruchomości i do zawarcia umowy na dzierżawę w 2020 r.
- Przez 26 lat pełnienia funkcji starosty wykonywałem swoje obowiązki najlepiej, jak umiałem - podkreślił w oświadczeniu Lis.
Odpowiadając na pytania prokuratora, poinformował, że w czasie uzyskiwania koncesji na wydobycie torfu przez firmę nie miał wiedzy co do jej działalności na działkach Skarbu Państwa i zaznaczył, że jego niewiedza dotyczyła wszystkich takich nieruchomości na terenie powiatu szczecineckiego. Nie miał świadomości, że firma eksploruje grunty bez umowy.
We wtorek zeznawali pierwsi świadkowie. Na środę i czwartek sąd wyznaczył kolejne terminy rozpraw.
29 lipca 2025 r. Sąd Rejonowy w Szczecinku po kilkumiesięcznym procesie skazał nieprawomocnie Zenona Maksalona (był burmistrzem Barwic w latach 1998-2018) na karę roku pozbawienia wolności, a starostę szczecineckiego Krzysztofa Lisa na pół roku więzienia. Ten wyrok 21 stycznia 2026 r. uchylił Sąd Okręgowy w Koszalinie i przekazał do ponownego rozpoznania. W ocenie sądu należało przesłuchać na rozprawie wszystkich świadków zawnioskowanych przez obrońców oskarżonych. Sąd I instancji tego nie zrobił. Odczytał na rozprawie jedynie ich zeznania z postępowania przygotowawczego.
Oskarżonym grozi do trzech lat więzienia.
PAP/zn
.