Niech ustaną wszystkie spory w naszej ojczyźnie; pozwólmy, aby Chrystus był powodem zgody narodowej – powiedział abp Adrian Galbas w Niedzielę Wielkanocną. Sytuację na świecie porównał do „beczki prochu” i dodał, że „jeśli jesteśmy niepogodzeni, to tak, jakbyśmy siedząc na tej beczce bawili się zapałkami”.

W uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego metropolita warszawski abp Adrian Galbas SAC przewodniczył w południe mszy św. w archikatedrze pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela. Liturgię koncelebrowali m.in. biskupi pomocniczy - Michał Janocha i Rafał Markowski.

W homilii abp Galbas podkreślił, że stałym śpiewem chrześcijanina powinno być Alleluja oznaczające „chwalcie Pana”, bo - jak zaznaczył - „jest to najkrótsza modlitwa uwielbienia Boga”.

- Wokół wiele jest pieśni żałobnych. Nie ulegajmy im. My mamy nasze Alleluja. Skoro Chrystus swym zmartwychwstaniem pokonał świat, nie lękajmy się zwyciężonego świata. Niech ta pieśń łączy nas, czyni nas braćmi i siostrami - powiedział metropolita warszawski.

Podkreślił, że „nie można wierzyć w Chrystusa, nie wierząc w Jego zmartwychwstanie”.

- Niech ustaną wszystkie gniewy i spory, a pośrodku nas niech będzie Chrystus. W naszych rodzinach i w naszej rodzinie, którą jest Polska - zaapelował metropolita warszawski.

Zwrócił uwagę, że „większość polityków to przecież chrześcijanie”.

- Pozwólmy, aby Chrystus stanął pośrodku, aby On był punktem odniesienia, powodem zgody, także zgody narodowej. Niech Wielkanoc nie będzie dla nas jedynie teoretyczna - zaapelował metropolita warszawski. I dodał, „ci politycy, którzy nie wyznają wiary w Chrystusa z pewnością szanują takie wartości jak wolność, szacunek, pokój, miłość bliźniego, godność drugiego”.

- Wierność tym wartościom może skłaniać do uspokojenia, powstrzymania nerwowych ruchów, do przemyślenia słów, zanim zostaną wypowiedziane, do rozmowy, a nie tylko do przemowy - ocenił.

Sytuację na świecie abp Galbas przyrównał do „beczki prochu”.

- Wojna goni wojnę, konflikt rodzi konflikt. Jeśli w tej sytuacji tak bardzo jesteśmy niepogodzeni, tak nawzajem się nie cierpimy, to tak, jakbyśmy siedząc na tej beczce prochu bawili się zapałkami - ostrzegł metropolita warszawski.

Powiedział, że wiara w zmartwychwstanie Chrystusa rodzi się ze spotkania ze Zbawicielem. Wyznał, że dla niego samego świadomym początkiem wiary w Chrystusa był moment bierzmowania.

- Poszedłem właściwie jako niewierzący, poproszony o to przez moją babcię. Właśnie wtedy, gdy otrzymywałem ten sakrament po raz pierwszy pojawiła się we mnie myśl, delikatniejsza niż pierwsze wiosenne słońce: „a może to jest prawda”, z tym Chrystusem, z tym zmartwychwstaniem, z tym Kościołem. Od tamtego momentu sprawy wiary zacząłem traktować poważnie - wspominał hierarcha.

Jak zaznaczył, „wierzę, że śmierć nie jest końcem, a jedynie przejściem, wierzę, że skoro śmierć nad Chrystusem nie ma już władzy, to nie będzie miała tej władzy także nade mną”.

- Bez tej wiary bym zwariował. Nie znalazłbym żadnego sensu dla swojego życia. Wizja przeżycia dobrze moich dni na ziemi, a potem wejście w wieczną nicość nie dałaby mi siły, zwłaszcza w konfrontacji z cierpieniem własnym i cierpieniem tych, których kocham - wyznał abp Galbas.

- Dzisiejszy dzień jest po to, by każdy powrócił do tej chwili w swoim życiu, gdy po raz pierwszy świadomie uwierzył w Chrystusa, który jest Panem. Nie w lalkę włożoną do grobu, nie w anegdotę, nie w zwyczaj, ale w Chrystusa, który Zmartwychwstał, żyje i jest. W Chrystusa, który mówi każdej i każdemu: Ja jestem z tobą przez wszystkie dni, aż do skończenia świata - zachęcił metropolita warszawski.

Tłumaczył, że „zmartwychwstanie duchowe polega na pozbyciu się grzechów (...) i nabywaniu cnót”.

Jako program duchowego zmartwychwstania abp Galbas wskazał słowa listu św. Pawła do Kolosan, w którym Apostoł pisze: „zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem (…) odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę od ust waszych! Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu (Boga)”.

- Tak, możemy tak żyć. Możemy żyć jak dzieci światłości – wyjaśnił hierarcha.

Zwrócił uwagę, że Zmartwychwstały swoim wyznawcom zostawił pomoc w postaci sakramentów. Zachęcił, aby korzystać zwłaszcza z eucharystii.

- Bądźcie w okresie Wielkanocnym jak najczęściej na mszy świętej, a w czasie Oktawy, która jest jednym wielkim Dniem Zmartwychwstania, najlepiej codziennie. Dzięki sakramentom będziemy nowymi ludźmi, zmartwychwstałymi - powiedział metropolita warszawski.

pap / jr