Prokuratura Okręgowa w Słupsku umorzyła śledztwo w sprawie śmierci 69-letniego rolnika znalezionego w jeziorze Jeleń w listopadzie 2021 r., ze względu na brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa. Sąd to postanowienie utrzymał w mocy – poinformowała prokuratura.

Prok. Wnuk wskazał, że zgromadzony w śledztwie bardzo obszerny materiał dowodowy „nie pozwalał na wykazanie w sposób kategoryczny i pozbawiony wszelkich wątpliwości”, w jakich okolicznościach doszło do śmierci 69-letniego Stefana S., rolnika z Pomyska Wielkiego w powiecie bytowskim na Pomorzu. Nie ustalono ostatecznie, czy była ona wynikiem zabójstwa, jak przyjęto na początku śledztwa, nieszczęśliwego wypadku czy samobójstwa.

Prokuratura po stwierdzeniu, że w sprawie brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa, w październiku ub.r. umorzyła śledztwo. Na to postanowienie zażalenie złożył pełnomocnik wdowy do rolniku, przedstawiając nowe hipotezy dotyczące jego śmierci, w tym wskazujące na zabójstwo na zlecenie.

Zażalenie rozpoznawał w marcu Sąd Okręgowy w Słupsku. Jak przekazał prok. Wnuk, sąd utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie o umorzeniu śledztwa. Podzielił argumenty prokuratora o braku kategorycznych dowodów potwierdzających wersję zabójstwa.

Postanowienie o umorzeniu śledztwa jest prawomocne.

Z ustaleń śledztwa wynika, że Stefan S. najprawdopodobniej rano 15 listopada 2021 r., gdy żona jeszcze spała, wyszedł z domu. Gdy kobieta się przebudziła, w łazience zobaczyła liczne ślady krwi. Zaczęła szukać męża wraz z synami i córką. Ta ostatnia znalazła ciało ojca przy brzegu jeziora Jeleń, ok. 150 m od rodzinnego domu. Podjęta próba reanimacji była bezskuteczna. Lekarz z załogi pogotowia stwierdził zgon mężczyzny. Rolnik miał ranę tłuczoną po lewej stronie czoła, obrażenia lewego łokcia i kolana oraz drobniejsze urazy wskazane w toku śledztwa w opiniach biegłych z zakresu medycyny sądowej. Na miejscu zdarzenia śledczy znaleźli ślady krwi nie tylko w domu rolnika, ale także przed wejściem do niego. Najwięcej było ich w pobliskiej stodole znajdującej się na terenie gospodarstwa. Krew była na klepisku, workach i drabinie.

Sekcja zwłok Stefana S. przeprowadzona przez biegłych z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego wykazała, że „najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci, pomimo stwierdzonych na ciele obrażeń, było jednak utonięcie”.

Początkowo śledztwo w tej sprawie prowadzone było przez Prokuraturę Rejonową w Bytowie w kierunku zabójstwa. Z uwagi na wagę sprawy oraz stopień jej skomplikowania, zostało ono przejęte do dalszego prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Słupsku.

W sprawie przesłuchano licznych świadków, w tym przy wykorzystaniu wariografu, uzyskano szereg opinii biegłych sądowych, w tym z zakresu medycyny sądowej, badań biologicznych, genetycznych oraz z zakresu symulacji i analizy obrazów z zastosowaniem technologii obrazowania 2D i 3D. Przeprowadzony został eksperyment procesowy, analizie poddano uzyskane w sprawie dane telekomunikacyjne, w tym w zakresie logowania się telefonów komórkowych do stacji BTS oraz informacje bankowe.

Prok. Wnuk podkreślił, że pomimo podjętych starań, w sprawie nie udało się ustalić w sposób kategoryczny przebiegu zdarzeń, które doprowadziły do zgonu pokrzywdzonego.

PAP/zn