10 lat więzienia - taki wyrok usłyszała 31-letnia Natalia S. za zabójstwa długoletniego partnera. Jej proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Słupsku.

Oprócz kary pozbawienia wolności sąd orzekł także od Natalii S. na rzecz ojca, brata i siostry zabitego mężczyzny oraz ich dwójki małoletnich córek po 25.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Do tragicznego zdarzenia doszło na przełomie 2023 i 2024 roku w Miłocicach pod Miastkiem.

Jak ustalono w czasie procesu, Natalia S. i jej partner Adam D. oraz ich córki sylwestrowy wieczór spędzili w towarzystwie sąsiadów. Koło północy wyszli na zewnątrz przywitać Nowy Rok i odpalić petardy. Potem wszyscy rozeszli się do swoich domów, a córki Natalii S. i Adama D. położyły się spać. Jednak ok. godziny 2 w nocy Natalia S. wezwała policję. Oświadczyła, że pomiędzy nią a Adamem D. doszło do kłótni. Adam D. zapewnił funkcjonariuszy, że dobrowolnie opuści miejsce zamieszkania. I tak się stało, mężczyzna wziął ze sobą dwie butelki wina i wyszedł z mieszkania. Małoletnie dzieci zostały powierzone pod opiekę sąsiadowi (Natalia S. była pod wpływem alkoholu, miała ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu). 

Po opuszczeniu mieszkania Adam D. poszedł do swojego brata, gdzie wspólnie pili alkohol. W pewnym momencie mężczyzna opuścił mieszkanie brata i wrócił do domu. Po wejściu do mieszkania skierował kroki do pokoju, w którym spała Natalia S. i jej starsza córka. Dziewczynka się obudziła. Adam D. przeszedł przez kuchnię do przedpokoju, gdzie zapalił papierosa i miał wypowiedzieć słowa, które były groźbami pod adresem partnerki.

Starsza córka obudziła matkę, której powiedziała, że ma przy sobie komórkę. Natalia S. poleciła dziecku zadzwonić na numer alarmowy. Dyspozytor poprosił, by obie zostały na miejscu i zapewnił, że pomoc już jedzie. Pomimo tego Natalia S. wstała z łóżka, udała się do kuchni, z której wzięła nóż kuchenny i po chwili jednak ruszyła w kierunku przedpokoju. W przejściu między kuchnią, a przedpokojem zobaczyła Adama D. i od razu zadała mu dwa ciosy nożem, jeden w prawy policzek, drugi w klatkę piersiową powodując ranę kłutą. 

 Adam D. upadł na podłogę w przedpokoju. Natalia S. poleciła starszej córce, aby ta kolejny raz zadzwoniła po policję i wezwała pomoc medyczną.

Kiedy funkcjonariusze policji kiedy weszli do mieszkania zobaczyli leżącego na podłodze w przedpokoju Adama D., któremu Natalia S. udzielała pomocy prowadząc resuscytację. Kontynuowali ją policjanci,a następnie ratownicy medyczni, jednak nie udało się przywrócić żadnych funkcji życiowych rannego. Bezpośrednią przyczyną zgonu Adama D. były następstwa rany kłutej, które doprowadziły do zatrzymania akcji serca.

Natalia S. zarówno w toku postępowania przygotowawczego i sądowego konsekwentnie nie przyznawała się do popełnienia zarzucanego jej przestępstwa. Twierdziła, że noża użyła w obronie własnej, albowiem gdy weszła do przedpokoju, widziała uniesioną i zaciśniętą w pięść rękę Adama D. Wyjaśniła, że wcześniej była ofiarą przemocy fizycznej i psychicznej ze strony swojego partnera, który w przeszłości znęcał się nad nią fizycznie i psychiczne, za co został skazany. Twierdziła, że w chwili zdarzenia użyła noża, aby chronić córki przed pokrzywdzonym pomimo że w toku postępowania powiedziała, że Adam D. nigdy nie uderzył dziewczynek i nie był wobec nich agresywny. 

Oskarżająca w tej sprawie Prokuratura Rejonowa w Miastku wyrok, który zapadł wobec Natalii S. uznała za słuszny.

red.