fot. Paweł Drożdż/prk24

W Sądzie Rejonowym w Słupsku zakończyły się mowy końcowe w sprawie tragicznego wypadku przy ulicy Nad Śluzami. W listopadzie 2024 roku pijany kierowca BMW wjechał w grupę przechodniów. W wyniku zdarzenia zginął 24-letni żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej, a pięć osób zostało rannych.

Prokurator Robert Firlej wniósł o uznanie oskarżonego winnym wszystkich zarzutów i domaga się 10 lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku, jazdę pod wpływem alkoholu i narkotyków oraz dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów.

- Stopień winy jest moim zdaniem znaczny, poprzez nagromadzenie tych środków – alkoholu i środków odurzających – oraz poprzez liczbę błędów, jakie zostały popełnione – argumentował. - Biegły stwierdził, że oskarżony nie wykonał żadnych manewrów obronnych, nie było śladów hamowania. Przekroczył też dozwoloną prędkość co najmniej dwukrotnie, więc są to okoliczności świadczące o tym, że stopień winy oskarżonego jest wysoki.

Rodzice zmarłego apelowali o maksymalną karę 20 lat pozbawienia wolności. - Bardzo mnie to boli. Proszę o taki wyrok i żeby ani minuty wcześniej nie wyszedł z więzienia – mówiła matka 24-latka.

Obrońca Bartłomiej Tutak wskazywał na młody wiek oskarżonego, brak wcześniejszej karalności oraz próbę udzielenia pomocy po wypadku. Podkreślał, że proces nie powinien opierać się na emocjach, lecz na faktach.

- Materiał dowodowy pokazuje, że istnieją okoliczności łagodzące i co do tego, zdaniem obrony, nie ma wątpliwości – dodał.

Oskarżyciele posiłkowi wnoszą o 18 lat pozbawienia wolności jako karę łączną, która ich zdaniem odzwierciedla stopień winy i społeczną szkodliwość czynu. Oskar I. przyznał się do spowodowania wypadku. W mowie końcowej przeprosił pokrzywdzone rodziny i poprosił sąd o łagodny wyrok.

Sąd Rejonowy w Słupsku ogłosi wyrok w tej sprawie za dwa tygodnie.

Paweł Drożdż/zn

Posłuchaj

obrońca Bartłomiej Tutak rodzice zmarłego mężczyzny prokurator Robert Firlej