Spółdzielnia pozbywa się swojego majątku. Część mieszkańców zarzuca prezesowi niegospodarność, bo - ich zdaniem - 108 tysięcy złotych to zbyt niska cena sprzedaży miastu terenu z budynkami przy ulicy Limanowskiego. Obiekty wynajmował samorząd, a znajduje się w nich przedszkole.
- Nie można sprzedać majątku wartego ok. 3 mln 300 tys. zł za 108 tys. zł. Naszą intencją jest to, by uzyskać uczciwość, przejrzystość rozliczeń. Zostało to ustalone na szczątkowych dokumentach, sprzed 40 lat. Ponieśliśmy 2 mln zł straty przy likwidacji - mówili mieszkańcy.
Prezes spółdzielni Michał Tuszyński-Sikora uważa, że transakcję przeprowadzono prawidłowo. Jak poinformował, choć budynki były własnością spółdzielni, to kredyt na ich budowę spłacało miasto: - Spółdzielni do września ubiegłego roku przysługiwało prawo użytkowania wieczystego. Miasto Koszalin poniosło pełne koszty budowy tych budynków. W związku z tym, że nakłady na ich budowę zostały rozliczone wcześniej z miastem, dokonaliśmy transakcji. Zapłacono nam za pełną wartość użytkowania wieczystego.
Podobnie uważa rzecznik prasowa prezydenta Koszalina Anna Makarewicz: - Spółdzielnia mieszkaniowa „Przy Torach” posiadała prawo użytkowania wieczystego gruntu, ustanowione w 1984 roku. Budowa obiektu została sfinansowana kredytem zaciągniętym przez spółdzielnię, który w całości spłacił Skarb Państwa. Spółdzielnia nie poniosła ostatecznych kosztów budowy przedszkola. W efekcie cena sprzedaży prawa użytkowania wieczystego gruntu, wraz z prawami do budynku, została ustalona na kwotę 108 tys. zł brutto.
Mieszkańcy zapowiedzieli, że sprawa trafi do sądu.
Radosław Zmudziński/aj