Noc, pośpiech i bydlęce wagony. Dokładnie 86 lat temu rozpoczęła się pierwsza masowa deportacja Polaków w głąb Związku Radzieckiego. W Koszalinie, przed pomnikiem Ofiar Bolszewizmu, oddano hołd Polakom siłą wywiezionym z domów.
10 lutego 1940 roku Sowieci wywieźli z Kresów Wschodnich około 140 tysięcy obywateli polskich. Wielu z nich nie przeżyło już samej drogi - powiedział Anatol Gonczarewicz, prezes koszalińskiego oddziału Związku Sybiraków. - Celem tych działań była przede wszystkim indoktrynacja, wyniszczenie narodu polskiego oraz zagarnięcie terytorium. Polacy byli narodem dumnym, silnie przywiązanym do swoich tradycji, co nie mieściło się w założeniach Sowietów - dodał.
Ci, którzy dotarli na miejsce zesłania, byli skazani na niewolniczą pracę, głód, choroby oraz ekstremalne warunki klimatyczne - wspominali Sybiracy. - Pamiętam, że byliśmy bardzo głodni, nie można było spać. Tak bardzo chciało się jeść, że aż serce pękało. Było niezwykle trudno - mówiła jedna z nich.
Kolejne deportacje objęły m.in. urzędników, nauczycieli, policjantów oraz uchodźców spod okupacji niemieckiej. Ostatnia fala zesłań rozpoczęła się tuż przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej - w czerwcu 1941 roku.
Monika Kwaśniewska/lp