Zanim dzieci i młodzież rozpoczną zimowy wypoczynek, w Koszalinie przypomniano, jak groźna może być zabawa na lodzie. W Wodnej Dolinie ratownicy pokazali, co zrobić, gdy pod kimś załamie się lód i jak reagować, by nie narazić własnego życia.
Młodzież w praktyce mogła dowiedzieć się, jak pomóc osobie, pod którą załamała się tafla lodu, powiedział młodszy brygadier Szymon Wasiak ze Straży Pożarnej w Koszalinie. - Staraliśmy się omówić wszystkie zagadnienia związane z ratownictwem lodowym, ale chcieliśmy też podkreślić, że nawet zwykła osoba, dysponująca podręcznymi przedmiotami, może udzielić pomocy komuś, kto wpadł do wody. Dlatego zaczęliśmy od najprostszych technik, takich jak użycie szalika, gałęzi czy sanek, a następnie pokazaliśmy trudniejsze metody oraz profesjonalny sprzęt ratowniczy - wyjaśnił.
Jeśli dojdzie do najgorszego i wpadniemy pod lód, kluczowe jest zachowanie spokoju, podkreślił młodszy brygadier Bartłomiej Góral, oficer prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Koszalinie. - Po wpadnięciu do wody należy przyjąć pozycję leżącą, najlepiej na plecach, aby zwiększyć powierzchnię ciała i wyporność, co ułatwia utrzymanie się na wodzie. Następnie, wciąż w pozycji leżącej - na plecach lub na brzuchu - należy spróbować wydostać się na lód.
- Nie wolno wstawać. Trzeba czołgać się lub turlać w stronę brzegu, by nie doprowadzić do ponownego załamania lodu. Po opuszczeniu wody, należy jak najszybciej udać się do ciepłego pomieszczenia - dodał młodszy brygadier Bartłomiej Góra.
Takie pokazy są dla młodzieży cenną lekcją i mogą pomóc uniknąć tragedii podczas zimowych zabaw, podkreślali uczniowie. - Mamy przecież możliwość skorzystania z lodowiska i wcale nie musimy wybierać bezpłatnych, ale niebezpiecznych atrakcji - przyznali.
Strażacy przypominają: wchodzenie na zamarznięte zbiorniki wodne jest bardzo niebezpieczne. Najbezpieczniejsze miejsce do jazdy na łyżwach to lodowisko - to sztuczne i odpowiednio zabezpieczone.
Monika Kwaśniewska/lp