fot. FB Stowarzyszenie dla Natury "Wilk"

W nocy z wtorku na środę samochód potrącił wilka na jednej z dróg w gminie Czaplinek. Ciężko ranne zwierzę godzinami konało na poboczu. Z powodu braku kontaktu z weterynarzem i niejasnych procedur jego eutanazji dokonano dopiero nad ranem.

Do zdarzenia doszło na drodze wojewódzkiej nr 177 w gminie Czaplinek. Po godzinie 22 do dyżurnego komendy policji w Drawsku Pomorskim wpłynęło zgłoszenie o zdarzeniu drogowym z udziałem wilka. Na miejsce natychmiast skierowano patrol, który zastał ranne zwierzę.

Jak poinformowała Radio Koszalin oficer prasowa drawskiej komendy aspirant Karolina Żych, funkcjonariusze od samego początku starali się o przybycie lekarza weterynarii, informując o zdarzeniu Powiatowy Inspektorat Weterynarii oraz stowarzyszenie zajmujące się ochroną wilków. Z relacji policji i nadesłanych materiałów wynikało, że wilk był sparaliżowany od pasa w dół i nie kwalifikował się do leczenia.

Powiatowy lekarz weterynarii w Drawsku Pomorskim Tadeusz Klima wskazał, że inspektorat nie dysponuje środkami do przeprowadzenia eutanazji, ale każda gmina ma obowiązek podpisać umowę z lekarzem weterynarii, który będzie interweniował w tego rodzaju zdarzeniach. - Taka umowa została zawarta również w gminie Czaplinek. Zastanowienie budzi jednak to, że kontakt z lekarzem, który świadczy tę usługę, nie był wówczas możliwy - dodał.

Weterynarz związana umową z gminą Czaplinek miała nie odbierać nocą telefonu. Na miejsce przyjechała dopiero rano. Po godzinie 7.00 dokonała eutanazji wilka.

W tej sytuacji - podkreśliła w rozmowie z Radiem Koszalin burmistrz Czaplinka Katarzyna Szlońska-Getka - należało użyć wszystkich dostępnych środków, by skontaktować się z weterynarzem lub zaalarmować władze gminy.

- Błędem było to, że nikt nas nie powiadomił. Czytałam wpisy w mediach społecznościowych i rozmawiałam z panią weterynarz. Była próba kontaktu z nią po godz. 24.00, ale nie słyszała telefonu. W takiej sytuacji można było do niej przyjechać, ale zabrakło też kontaktu z nami - komendantem straży miejskiej, burmistrzem czy zarządzaniem kryzysowym. Uruchomilibyśmy odpowiednią procedurę - dodała.

Powiatowy lekarz weterynarii dodał, że jedną z możliwości była eutanazja przeprowadzona przez obecne na miejscu służby. Policja wskazuje jednak, że nie mogła tego zrobić, ponieważ wilk jest w Polsce objęty ścisłą ochroną.

- Decyzja o uśmierceniu takiego zwierzęcia wymaga specjalistycznej oceny stanu zdrowia, dokonanej przez lekarza weterynarii, oraz działań zgodnych z przepisami o ochronie przyrody - poinformowała asp. Karolina Żych.

Sprawą zainteresował się również wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała: „Zwrócę się do Głównego Lekarza Weterynarii z żądaniem wyjaśnień” - poinformował w mediach społecznościowych.


Patryk Żak/zn

Posłuchaj

materiał Patryka Żaka