Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres wyraził głęboki niepokój z powodu operacji USA wobec Wenezueli, w której pojmano przywódcę kraju Nicolasa Maduro. Akcję USA potępiły Chiny, a Moskwa zażądała uwolnienia Maduro i jego żony. Poparcie dla działań USA wyraziły m.in. Argentyna i Izrael.
Guterres nazwał przeprowadzoną w sobotę nad ranem amerykańską akcję „niebezpiecznym precedensem”. - Sekretarz Generalny nadal podkreśla wagę pełnego poszanowania - przez wszystkich - prawa międzynarodowego, w tym Karty Narodów Zjednoczonych - powiedział rzecznik ONZ, Stephane Dujarric.
Kilka państw, w tym Kolumbia, RPA i Rosja, zaapelowało o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie wydarzeń w Wenezueli.
Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow wezwał Waszyngton do „uwolnienia legalnie wybranego prezydenta suwerennego kraju i jego małżonki” - poinformował Reuters, powołując się na rosyjskie źródła państwowe. Jednocześnie szef MSZ Rosji zaprzeczył, by na terytorium jego kraju przebywała zastępczyni Maduro, Delcy Rodriguez. O tym, że jest ona w Rosji, informował wcześniej za źródłami Reuters.
Chińskie MSZ przekazało, że władze w Pekinie są „głęboko wstrząśnięte i stanowczo potępiają użycie siły przez Stany Zjednoczone wobec suwerennego państwa oraz użycie siły wobec prezydenta kraju”. Działania USA nazwano „hegemonicznym zachowaniem (...), które poważnie narusza prawo międzynarodowe”.
W podobnym tonie wypowiedzieli się przedstawiciele m.in. Białorusi, Brazylii, Chile, Francji, Iranu i Meksyku.
Premier Słowacji Robert Fico podkreślił, że amerykańska akcja w Wenezueli to „kolejny dowód rozkładu porządku światowego po II wojnie światowej”. We wpisie na Facebooku szef słowackiego rządu podkreślił, że „prawo międzynarodowe nie obowiązuje, siła militarna jest wykorzystywana bez mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ, a każdy, kto jest duży i silny, robi, co chce, aby przeforsować swoje interesy”.
„Jako premier małego kraju muszę zdecydowanie potępić takie łamanie prawa międzynarodowego” - stwierdził Fico.
Amerykańską operację poparli natomiast m.in. przywódcy Argentyny, Ekwadoru oraz Izraela. Argentyński prezydent Javier Milei napisał, że akcja USA oznacza powrót „wolności dla mieszkańców Wenezueli”.
„Minął już czas na nieśmiałe podejście do tej kwestii” - podkreślił Milei w serwisie X.
Prezydent Ekwadoru Gabriel Noboa stwierdził natomiast, że operacja USA to „początek końca narkokryminalistów”, których „struktury ostatecznie ulegną rozpadowi na całym kontynencie”.
„Corino Machado, Edmundo Gonzalezie i cały narodzie wenezuelski: czas, byście odzyskali swój kraj. Macie w Ekwadorze sojusznika” - podkreślił Noboa, zwracając się do liderów wenezuelskiej opozycji, w tym Machado - ubiegłorocznej laureatki pokojowej Nagrody Nobla.
Szef izraelskiego MSZ Gideon Saar podkreślił, że władze jego kraju „z radością przyjęły wiadomość o obaleniu dyktatora, który stał na czele siatki narkotykowej i terrorystycznej”. Wyraził też nadzieję na powrót demokracji i przyjaznych stosunków Wenezueli z innymi państwami świata.
Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha podkreślił, że jego kraj „konsekwentnie bronił prawa narodów do życia w wolności, bez dyktatury, ucisku i łamania praw człowieka. Reżim Maduro naruszył wszystkie te zasady pod każdym względem”. Dodał zarazem, że władze w Kijowie opowiadają się za rozwiązaniami stojącymi w zgodzie z zasadami prawa międzynarodowego.
Przywódcy wielu państw, w tym krajów regionu, jak Urugwaj, Kolumbia czy Trynidad i Tobago, zaapelowali o zachowanie spokoju i powstrzymanie się od rozlewu krwi. Przywódcy państw europejskich w większości zaapelowali o respektowanie prawa międzynarodowego i rozwiązanie konfliktu na drodze dialogu.
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podkreśliła, że UE „bardzo uważnie śledzi sytuację w Wenezueli”.
„Wspieramy naród wenezuelski i pokojową oraz demokratyczną transformację. Każde rozwiązanie musi być zgodne z prawem międzynarodowym i Kartą Narodów Zjednoczonych” - napisała von der Leyen.
Szefowa unijnej dyplomacji, Kaja Kallas, poinformowała, że rozmawiała z amerykańskim sekretarzem stanu Markiem Rubio oraz ambasadorem UE w Caracas. Podkreśliła, że „reżim Maduro nie miał legitymacji społecznej do sprawowania władzy”; jednocześnie zastrzegła, że zmiana władzy powinna się dokonać pokojowo i z szacunkiem dla zapisów Karty Narodów ONZ.
Podobne stanowisko zajął minister spraw zagranicznych Danii Lars Lokke Rasmussen, a szef norweskiego MSZ Espen Barth Eide z jednej strony potępił akcję USA jako „sprzeczną z prawem międzynarodowym”, a z drugiej podkreślił, że Maduro „nie miał już demokratycznej legitymacji do rządzenia krajem, a jego autorytarny reżim ponosi odpowiedzialność za powszechne łamanie praw człowieka w Wenezueli”.
Rząd Włoch podkreślił, że „zewnętrzna akcja militarna nie jest drogą, którą należy podążać, by położyć kres reżimom totalitarnym”. Jednocześnie gabinet premier Giorgii Meloni uznał za uzasadnioną interwencję o charakterze defensywnym przeciwko - jak zaznaczono - „atakom hybrydowym wymierzonym w bezpieczeństwo, jak w tym przypadku ze strony podmiotów państwowych, które wspierają handel narkotykami”.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer podkreślił, że chce najpierw porozmawiać o wydarzeniach w Wenezueli z prezydentem USA Donaldem Trumpem, a szef hiszpańskiego rządu Pedro Sanchez zaoferował mediację swego kraju.
Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że polskie służby „wnikliwie analizują rozwój wydarzeń po atakach sił USA w stolicy Wenezueli”. Poprosiłem także o bieżące analizy Departament Wojskowych Spraw Zagranicznych oraz przedstawicieli naszych wojskowych attachatów w krajach Ameryki Północnej i Południowej” - napisał szef MON na platformie X.
PAP/aj