- Dla mnie jest to wyraz zaufania, że mieszkańcy chcą, abym tę kadencję dokończył, pokazał na przestrzeni kolejnych lat, że Koszalin może bardziej dynamicznie się rozwijać. Jestem gotowy to pokazać. Dowieść, że tak właśnie będzie. Też z dużą pokorą podchodzę do tych sześciu tysięcy osób, mieszkańców Koszalina, którzy się podpisali (pod listą - przyp. red.). Jestem w stanie przekonywać ich każdego dnia, że Koszalin będzie się rozwijał - podkreślił Tomasz Sobieraj.
Prezydent Koszalina uważa, że liczba jego przeciwników zmalała względem ostatnich wyborów samorządowych: - W wyborach zagłosowało na mnie ponad siedemnaście tysięcy osób. Na mojego konkurenta było to również ponad siedemnaście tysięcy osób. Pod ostatnią listą było wpisanych sześć tysięcy osób. Szanuję każdą z tych osób i już dziś zapraszam inicjatorów akcji referendalnej do rozmowy, co im się nie podobało.
Tomasz Sobieraj poinformował również o planach na kolejną część swojej kadencji: - Plan jest zarysowany od samego początku. Chcemy rozwijać Koszalin w każdej dziedzinie życia. Poczynając od spółek miejskich, Miejskie Wodociągi i Kanalizacja rozpoczną modernizację oczyszczalni za ponad 80 mln zł. Czekamy na rozpatrzenie wniosku na osuszanie i retencję w centrum miasta, za ponad 45 mln zł. Ostatni autobus był zakupiony w 2018 roku, jesteśmy w przededniu zakupu, ale przed nami także wynajem długoterminowy 30 autobusów. To tylko część inwestycji.
Inicjatorzy referendum musieli zebrać prawie osiem tysięcy ważnych podpisów, aby można było zarządzić głosowanie w sprawie odwołania prezydenta Koszalina Tomasza Sobieraja.
Justyna Celińska, komisarz wyborcza w Koszalinie poinformowała, że komitet złożył 8679 podpisów, ale 6112 z nich było ważnych (70 proc.). Dlatego odrzucono wniosek o przeprowadzanie referendum.
Nie udało się nam skontaktować z inicjatorami jego przeprowadzenia. Ich telefon jest wyłączony.
Radosław Zmudzinski/aj