fot. Adam Wójcik
To najciężej poszkodowana z dziesięciu osób, które wymagały pomocy medycznej po pożarze w bloku przy ulicy Moniuszki.

- Bezpośrednio po pożarze kobieta była reanimowana, następnie została przewieziona do szpitala w Gryficach. Niestety lekarzom nie udało się jej uratować - potwierdza aspirant Izabela Sreberska z Komendy policji w Koszalinie.

Pożar wybuchł we wtorek około godziny 19:00 na drugim piętrze bloku przy ulicy Moniuszki. W budynku przebywało 75 osób, z czego 35 opuściło go samodzielnie, a 40 zostało ewakuowanych przez służby ratownicze.

- Poszkodowanych zostało dziesięć osób - informowała w środę przed południem rzeczniczka prasowa Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie Marzena Sutryk. - Ośmioro dorosłych i dwoje dzieci w wieku 2 i 14 lat miało objawy zatrucia czadem, są w stanie stabilnym i przebywają na oddziale dziecięcym. Spośród dorosłych, trzy osoby zostały wypisane do domu. Jedna osoba z poparzeniami ciała - głowy, ramion i pleców - została przewieziona do szpitala w Gryficach. Cztery osoby z objawami zatrucia czadem nadal przebywają pod obserwacją lekarzy w koszalińskim szpitalu, ich stan jest stabilny - dodała.

Iwona Kilczewska/ar

Czytaj więcej