25 mieszkań znajdujących się w środkowej klatce bloku przy ulicy Moniuszki w Koszalinie, w którym we wtorek wieczorem wybuchł pożar, nie nadaje się do użytkowania.
Mieszkańcy nie mogą wrócić do swoich lokali - taką decyzję podjęła powiatowa inspektor nadzoru budowlanego Magdalena Pacyna: - Cała klatka schodowa nie nadaje się do użytkowania. Przedstawiciel zarządcy został poinformowany o tym, że będzie konieczność skontaktowania się z osobami, które mają uprawnienia budowlane w zakresie konstrukcyjno-budowlanym i instalacyjnym; elektrycznym i sanitarnym. Te osoby przeprowadzą oględziny i sporządzą ekspertyzę stanu technicznego budynku. Na tej podstawie nakażemy wykonanie robót naprawczych. Ile to potrwa, zależy od mocy finansowych zarządcy czy właściciela budynku - wskazała.
Pogorzelcy znaleźli schronienie u swoich bliskich. Z kolei mieszkańcy pozostałych dwóch klatek wrócili do swoich lokali.
Dyrektor Centrum Usług Społecznych w Koszalinie Bogumiła Szczepanik podkreśliła, że pogorzelcy mogą liczyć na wsparcie. Wystarczy zgłosić się do CUS-u lub zadzwonić. - Świadczymy pomoc w zakresie dożywiania. Jeśli jest potrzeba, dowozimy posiłki. W pomoc włączyła się również diecezjalna Caritas, która jest gotowa przeznaczyć kwotę 1500 zł na każde dziecko. Środkowopomorskie Centrum Zdrowia Psychicznego oferuje pomoc psychologiczną, również z dojazdem w konkretne miejsce - poinformowała.
Ogień pojawił się w mieszkaniu na drugim piętrze we wtorek około godziny 19.00. W akcji gaśniczej wzięło udział sześć zastępów straży pożarnej. - Początek nie był łatwy - przyznał oficer prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Koszalinie, młodszy brygadier Bartłomiej Góral. - Mieliśmy problem z rozstawieniem naszych drabin mechanicznych. Zaparkowane samochody bezpośrednio pod blokiem, przy dojeździe do bloku, ale też drzewa, znacznie ograniczały naszą pracę. Musieliśmy przy pomocy pił usunąć konary drzew. Przy pomocy drabin mechanicznych zostały ewakuowane trzy osoby - dodał.
W budynku przebywało 75 osób, z czego 35 opuściło go samodzielnie, a 40 zostało ewakuowanych przez służby ratownicze. - Poszkodowanych zostało dziesięć osób - poinformowała rzeczniczka prasowa Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie Marzena Sutryk. - Ośmioro dorosłych i dwoje dzieci w wieku 2 i 14 lat miało objawy zatrucia czadem, są w stanie stabilnym i przebywają na oddziale dziecięcym. Spośród dorosłych, trzy osoby zostały wypisane do domu. Jedna osoba z poparzeniami ciała - głowy, ramion i pleców - została przewieziona do szpitala w Gryficach. Cztery osoby z objawami zatrucia czadem nadal przebywają pod obserwacją lekarzy w koszalińskim szpitalu, ich stan jest stabilny - podkreśliła.
Mieszkańcy bloku oraz sąsiednich tak opisywali wtorkowe wydarzenia: - Weszłam do mieszkania. W ciągu pięciu minut, kiedy próbowałam się spakować, zaczęło kręcić mi się w głowie.
Przyczyna pożaru nie jest znana. Ustali ją biegły z zakresu pożarnictwa.
Radosław Zmudziński/aj