fot. Jarosław Ryfun
Dziewczęta - uczennice jednej klasy koszalińskiego gimnazjum - wybrały się do escape roomu, żeby świętować urodziny jednej z nich. Miejsce okazało się śmiertelną pułapką. Nastolatki zatruły się tlenkiem węgla. Dramat wstrząsnął miastem, krajem, zagranicą.

Na miejscu tragedii byli rodzice i bliscy ofiar, a także mieszkańcy przerażeni i poruszeni tym co się stało:  - To tragedia nie do wyobrażenia. Nie ma słów, żeby ją opisać. Dramat.


Przed domem, w którym zginęły nastolatki płonęło morze zniczy, ludzie przynosili kwiaty, maskotki. Tysiące mieszkańców miasta modliły się, także na Rynku Staromiejskim i w katedrze. W mieście została ogłoszona żałoba. Mszy żałobnej przewodniczył ksiądz Wojciech Pawlak, katecheta zmarłych dziewczynek: - Jesteśmy w tym kościele razem z dziewczynkami. Na myśl przychodzi przyjaźń. Dziewczynki dzieliły różne pasje, ale w tej przyjaźni były razem. Razem przyszło im kończyć życie, razem są tutaj i razem będą spoczywać na cmentarzu. Razem pozostaną na zawsze.

Amelia, Julia, Karolina, Małgosia oraz Wiktoria zostały pochowane obok siebie na koszalińskim cmentarzu. Zgodnie z życzeniem rodzin, ich ostatniej drodze towarzyszyła piosenka śpiewanej wcześniej przez jedną z nich - laureatkę Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Aktorskiej „Reflektor”. Nastolatki pożegnali najbliżsi, koledzy, koleżanki, a także tysiące koszalinian.

Po tragedii prokuratura wszczęła śledztwo. Organizator escape roomu Miłosz S. usłyszał zarzuty umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci nastolatek. Mężczyzna jest w tymczasowym areszcie. Grozi mu do 8 lat więzienia. Podobne zarzuty mają babcia organizatora pokoju zagadek Małgorzata W., na którą była zarejestrowana działalność gospodarcza, matka mężczyzny Beata W., która pomagała w prowadzeniu escape roomu oraz pracownik Radosław D. Były pracownik escape roomu jest w tymczasowym areszcie, kobiety mają policyjny dozór i zakaz opuszczania kraju.

Z ustaleń śledczych wynika, że bezpośrednią przyczyną pożaru było rozszczelnienie butli z gazem. Dziewczęta zatruły się tlenkiem węgla. Późniejsza kontrola escape roomu wykazała wiele nieprawidłowości, między innymi brak dróg ewakuacyjnych.

Po tragedii w całym kraju zarządzone zostały kontrole escape roomów. 80 proc. nie spełniało wymagań bezpieczeństwa. Właścicieli ukarano grzywnami, a część obiektów zamknięto. Zmieniono też przepisy - właściciele pokoi zagadek przed otwarciem obiektu muszą przeprowadzić próbną ewakuację i sprawdzić warunki przeciwpożarowe. Procedurę trzeba powtarzać co 2 lata.

ak/ar

Czytaj więcej

Posłuchaj

mieszkańcy Koszalina na miejscu tragedii ksiądz Wojciech Pawlak, katecheta zmarłych dziewczynek, podczas mszy żałobnej koszalinianie żegnający dziewczynki