fot. archiwum prk24
Dziecko w maju ubiegłego roku trafiło do szpitala z rozległymi oparzeniami obejmującymi około 80 proc. powierzchni ciała. Życia dziewczynki nie udało się uratować. W sprawie zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu usłyszeli rodzice zastępczy - 25-letnia kobieta i 26-letni mężczyzna.

Prokurator Magdalena Kasperska z Prokuratury Rejonowej w Słupsku przekazała, że pojawiły się nowe ustalenia, które będą skutkować zaostrzeniem zarzutów wobec podejrzanych.

- Absolutnie wykluczamy, że był to wypadek. Cały czas ten element był brany pod uwagę, że doszło do wypadku i nieumyślnej zwłoki w udzieleniu pomocy. Jednak opinia biegłego rozwiewa wszelkie wątpliwości. Dziecko miało realne szanse na przeżycie. Jednak, co zadziało się bezpośrednio po zdarzeniu, zmienia ocenę prawno-karną w świetle tej opinii - powiedziała prokurator Magdalena Kasperska.

Podejrzani nie przyznają się do winy. Oboje złożyli wyjaśnienia, które pozostają w sprzeczności z ustaleniami biegłych: - Wyjaśnienia ewoluowały w toku postępowania. Cały czas są jednak rozbieżne. Mamy dwie zupełnie różne wersje zdarzenia. Siłą rzeczy co najmniej jedna jest dalece nieprawdziwa.

Zatrzymani rodzice zastępczy zostali poddani badaniu wariografem na wniosek obrońców. Jak potwierdziła prokuratura, wyniki nie poprawiły sytuacji procesowej podejrzanych. Śledczy zapowiadają, że jeszcze w tym miesiącu przedstawią 25-latce i 26-letniemu mężczyźnie nowe zarzuty.

Według nieoficjalnych ustaleń Radia Koszalin, chodzi o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Podejrzani pozostają w areszcie. Sąd na wniosek prokuratury zgodził się na jego wydłużenie do 4 maja.

Paweł Drożdż/mt

Posłuchaj

prokurator Magdalena Kasperska o zeznaniach podejrzanych prokurator Magdalena Kasperska o opinii biegłego