Zaproszenie Renaty Pacholczyk przyjęli: starosta koszaliński Tomasz Tesmer i dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Koszalinie Henryk Kozłowski.
Starosta koszaliński - Tomasz Tesmer
Powiat koszaliński planuje uruchomienie nowych linii autobusowych obejmujących gminy Biesiekierz, Będzino, Świeszyno, Sianów oraz Manowo. Jak podkreślił starosta Tomasz Tesmer, celem jest poprawa dostępności komunikacyjnej, zwłaszcza w miejscach dotkniętych wykluczeniem transportowym.
- Dostosowujemy się do potrzeb samorządów gminnych. To one najlepiej wiedzą, gdzie mieszkańcy mają problem z dojazdem. Chcemy dotrzeć do miejsc, które dziś są komunikacyjnie wykluczone - zaznaczył starosta.
Nowa siatka połączeń ma funkcjonować przez trzy lata, z możliwością wprowadzania zmian w zależności od zapotrzebowania. Linie nierentowne mogą zostać zlikwidowane, natomiast te cieszące się większym zainteresowaniem - wzmocnione.
Na początku marca powiat rozpoczął przyjmowanie ofert od przewoźników zainteresowanych obsługą 37 linii autobusowych na terenie pięciu gmin. Choć przepisy dopuszczają wybór operatora bez przetargu, zdecydowano się na przeprowadzenie konkursu ofert.
- Nie chcemy wybierać przewoźnika „od ręki”, bo to budzi emocje. Kryteria są jasno określone i nie ograniczają się wyłącznie do ceny. Chcemy wybrać ofertę najkorzystniejszą - zapowiedział Tomasz Tesmer.
Dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Koszalinie - Henryk Kozłowski
Wyraźny spadek liczby ofert pracy obserwuje się obecnie na rynku w Koszalinie oraz powiecie koszalińskim.
Jak podkreślił dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Koszalinie Henryk Kozłowski, sytuacja ta przekłada się na wzrost bezrobocia. - Z najnowszych danych wynika, że stopa bezrobocia w powiecie koszalińskim wzrosła do 13 proc., natomiast w samym Koszalinie osiągnęła poziom 6 proc. - powiedział.
Dyrektor zaznaczył jednak, że nie ma mowy o fali zwolnień grupowych. - Odnotowano jedynie jeden taki przypadek. Liczba osób rejestrujących się po utracie pracy z winy pracodawcy, pozostaje na poziomie zbliżonym do ubiegłego roku.
Jak wyjaśnił Henryk Kozłowski, coraz częściej pracodawcy nie decydują się na obsadzanie wolnych stanowisk powstałych np. po przejściu pracowników na emeryturę lub rentę. Potwierdzeniem tej tendencji jest malejąca liczba ofert pracy.
- Pracodawcy wstrzymują się z decyzjami, obserwując rozwój sytuacji gospodarczej oraz skutki kolejnych podwyżek płacy minimalnej - zaznaczył dyrektor. - Ostrożność widoczna jest niemal we wszystkich branżach.