Proces Piotra G. oskarżonego o podpalenie przedszkola, klatki schodowej w budynku wielorodzinnym i pobliskiego śmietnika w Koszalinie ma rozpocząć się 16 lipca. Sprawę rozpoznawać będzie Sąd Rejonowy w Słupsku.
Pierwotnie termin rozprawy został wyznaczony na 23 kwietnia, ale sąd go odwołał i zmienił na 16 lipca.
Proces toczyć się będzie przed Sądem Rejonowy w Słupsku, nie w Koszalinie. Postanowienie o przekazaniu sprawy wydał Sąd Okręgowy w Koszalinie. Z informacji uzyskanych przez PAP od rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ewy Dziadczyk wynika, że koszalińscy sędziowie wyłączyli się z orzekania, ponieważ jednym z poszkodowanych w sprawie jest mąż sędzi Sądu Rejonowego w Koszalinie.
45-letni Piotr G. odpowiadać będzie przed sądem za sprowadzenie pożaru zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach i życiu lub zdrowiu wielu osób oraz za zniszczenie mienia poprzez podpalenie.
W śledztwie Piotr G. przyznał się do zarzucanych czynów i złożył wyjaśnienia. Twierdził, jak informowała prok. Dziadczyk, że niewiele pamięta z tamtej nocy, ponieważ wcześniej pił alkohol w dużych ilościach. Pamiętał, że stał przed budynkiem przy ul. Piłsudskiego i go podpalał, natomiast zdarzeń z ul. Matejki nie był w stanie sobie przypomnieć.
45-latek pozostaje w areszcie. Był już wcześniej karany za podpalenia. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Do podpalenia zabytkowej willi przy ul. Piłsudskiego w Koszalinie, w której mieściło się niepubliczne przedszkole i pokoje do wynajęcia, a następnie klatki schodowej kamienicy przy ul. Matejki i pobliskiej wiaty śmietnikowej doszło nad ranem w niedzielę, 27 kwietnia 2025 r.
Przedszkolaków nie było w willi. Byli w niej śpiący lokatorzy. Dym wydobywający się z budynku zauważył przejeżdżający patrol policji. Funkcjonariusze zatrzymali się i ruszyli do willi, by ewakuować z niej ludzi. Pomógł im w tym mężczyzna z budynku obok. Budzili lokatorów. Ewakuowali 10 osób, w tym troje dzieci. Zaalarmowali straż pożarną.
Kamienicę przy ul. Matejki mieszkańcy opuścili sami, jeszcze przed przybyciem służb.
Piotr G. został zatrzymany 28 kwietnia zeszłego roku. W ustaleniu tożsamości mężczyzny pomógł monitoring. Na nagraniu jednej z kamer było widać, jak mężczyzna przeskakuje przez płot i podkłada ogień.
PAP/red.