Ekstremalne zimowe warunki nie zniechęciły miłośników lodowatych kąpieli. Do Ustki przyjechało dziś około 350 morsów z całej Polski, by wziąć udział w trzeciej edycji wielkiej zimowej integracji nad Bałtykiem.
Mróz, silny wiatr i śnieżyca nie odstraszyły miłośników morsowania. Na usteckiej plaży spotkało się dziś około 350 uczestników trzeciej edycji Wielkiej Integracji Morsów. Do Ustki przyjechali pasjonaci zimowych kąpieli m.in. z Olsztyna, Włocławka, Warszawy, Opola i Świętochowic.
Organizatorem wydarzenia był Ustecki Klub Morsów Syrenka we współpracy ze słupskim klubem Moczymorda. Jak przyznał organizator Mateusz Bukato, trudna sytuacja na drogach miała wpływ na frekwencję. Zaznaczył jednak, że zainteresowanie wydarzeniem było rekordowe. - W zapisach limit został wyczerpany, bo zgłosiło się 400 osób. Rok temu było nas 370, więc gdyby nie warunki drogowe, ten rekord na pewno by padł - mówił Bukato. Dodał, że trzecia edycja tylko potwierdza wyjątkowy charakter wydarzenia. - Pokazaliśmy, że u nas morsowanie to coś więcej. Organizujemy dodatkowe atrakcje, których nie ma na innych zlotach. Nad morzem potrafimy bawić się w niecodzienny sposób - podkreślił organizator.
Choć pogoda była typowo zimowa, uczestnicy zgodnie przyznawali, że warunki były idealne. Wielu morsów mówiło wprost, że aura dopisała. Podkreślali, że zima jest zimą i właśnie takich warunków oczekują. Nie brakowało też żartobliwych komentarzy, że woda w Bałtyku jest cieplejsza niż latem, a choć mróz szczypie w stopy, to do głowy szybko docierają endorfiny szczęścia. Jak mówili uczestnicy, zimna woda jednocześnie piecze, grzeje i „całuje całe ciało”, a takie doznania po prostu się kocha.
Po wspólnej kąpieli w Bałtyku, morsy ogrzewały się przy ognisku. W programie wydarzenia zaplanowano także zawody sprawnościowe oraz saunowanie. Zimowa integracja w Ustce po raz kolejny pokazała, że morsowanie to nie tylko hartowanie ciała, ale też świetna zabawa i okazja do spotkań w wyjątkowej atmosferze.
Maciej Kornas/aś