Tomasz Sobieraj, prezydent Koszalina, podkreślił, że krematorium i grzebowisko dla zwierząt są potrzebne. Jak zaznaczył, utworzenie takiego miejsca było jednym z elementów jego programu wyborczego.
- Wiele lat o tym rozmawiamy. Kiedy nasz zwierzak umiera, odchodzi, stajemy przed ogromnym dylematem. Zgodnie z prawem powinniśmy go zutylizować albo pochować na cmentarzu dla zwierząt. Jeśli nie ma takiego cmentarza, pozostaje jedynie utylizacja. Kogoś, kogo się pokochało, trudno w taki sposób oddawać, w taki sposób z nim kończyć - mówił prezydent.
Dodał, że w ramach inwestycji zaplanowano również salę pożegnań, która funkcjonuje także w innych tego typu obiektach, między innymi w Świnoujściu i Poznaniu. - Niektórzy po prostu czują taką potrzebę - podsumował.
Podobnego zdania jest Dorota Chałat z Koalicji Obywatelskiej, która, jak poinformowała, od ponad 10 lat zabiega o powstanie cmentarza dla zwierząt. - Mój zwierzak jest pochowany w Słupsku. Mam nadzieję, że w tej kadencji uda nam się jeszcze otworzyć cmentarz w Koszalinie i że przedsiębiorca, który wygra przetarg, zrealizuje tę inwestycję - powiedziała.
Niektórzy radni mają jednak wątpliwości dotyczące sali pożegnań, która ma powstać w obiekcie. Zwrócił na to uwagę między innymi Błażej Papiernik, szef klubu radnych Wspólnie dla Koszalina.
- To grzebowisko powinno powstać. Co prawda momentami ta formuła, rozszerzona o salę pożegnań, może budzić pewne wątpliwości. Warto się zastanowić, czy faktycznie ten element jest nam niezbędny. Natomiast jeśli chodzi o grzebowisko, miejsce odwiedzin pupila, tutaj nie ma dyskusji. Dobrze, że ten projekt wchodzi na sesję i dobrze, że nieruchomość zostanie na ten cel przeznaczona - powiedział.
Koszaliński samorząd w ciągu miesiąca ogłosi przetarg, a zwycięski podmiot miałby w ciągu trzech lat wybudować krematorium i grzebowisko dla zwierząt.
Radosław Zmudziński/lp