Marcin Żełabowski, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu, podkreślił, że nowa organizacja ruchu ma przede wszystkim poprawić bezpieczeństwo w okolicy dworca kolejowego. Została przygotowana we współpracy z PKP, które jest właścicielem terenu.
- Tam dochodziło do różnych sytuacji, a poszczególne grupy, w tym taksówkarze, miały swoje wersje rozwiązania tego problemu. Doszliśmy do wniosku, że najbezpieczniej będzie wprowadzić strefę Kiss&Ride. Chodzi o to, żeby podjechać, wysadzić lub zabrać pasażera i odjechać, nie tamując ruchu innym. Z dużego postoju dla taksówek udało nam się wygospodarować miejsce, gdzie można spokojnie przyjechać i zatrzymać się do 15 minut. Można tam poczekać na opóźniony pociąg albo na osobę z większą ilością bagażu, pomóc jej dotrzeć na peron, a następnie spokojnie wrócić do samochodu - powiedział.
Kontrole w rejonie dworca prowadzi straż miejska - poinformował jej komendant Piotr Simiński.
- Sprawdzamy przede wszystkim reakcję kierujących. Nowa organizacja ruchu nie pozwala na długotrwałe parkowanie w tym miejscu. Są tam naniesione znaki poziome w postaci linii ciągłych, a więc zaparkowanie pojazdu przy takiej linii jest wykroczeniem. Jeżeli będzie do nich dochodziło, na pewno będziemy reagować. Na chwilę obecną z naszych obserwacji wynika, że kierujący stosują się do oznakowania i przestrzegają przepisów - wyjaśnił.
Kierowcy, w tym taksówkarze, mają różne opinie na temat nowej organizacji ruchu. Jeden z taksówkarzy ocenił ją pozytywnie. - Wjeżdża się, wysadza ludzi i wyjeżdża. Wcześniej nawet nie było jak zawrócić, bo było ciasno - mówił.
Odmienne zdanie miała inna z zapytanych kierujących. - Czekam na klientkę i nie mogę podjechać dokładnie pod pasażera z umówionego kursu - zaznaczyła.
Nowa organizacja ruchu ma obowiązywać na czas budowy dworca kolejowego.
Radosław Zmudziński/lp