Ponad 100 osób utonęło w Polsce od początku czerwca. Mimo tragicznych statystyk część turystów nadal ignoruje zakaz kąpieli. Ratownicy w Ustce apelują o rozsądek i przypominają o zasadach bezpieczeństwa nad wodą.
Kierownik usteckich ratowników Piotr Wasilewski zwraca uwagę, że nawet przy czerwonej fladze część osób wchodzi do wody.
- Czerwona flaga jest wywieszana po to, żeby osoby, które tutaj wypoczywają, mogły bezpiecznie wrócić do domu. Jeżeli mówimy o kąpielisku strzeżonym, jesteśmy jeszcze w stanie upomnieć i poprosić ludzi, żeby do wody nie wchodzili. Na sektorach niestrzeżonych tych osób w wodzie jest coraz więcej, gdy tylko pojawia się słońce. Narażamy wtedy nie tylko siebie, ale również osoby postronne, które chcą pomóc - mówi Piotr Wasilewski.
Ratownik przypomina również rodzicom i opiekunom, że dzieci nad wodą powinny znajdować się pod stałym nadzorem. Jak podkreśla, obserwowanie dziecka z kilku metrów może nie wystarczyć w sytuacji zagrożenia.
- Rodzic stoi na brzegu i obserwuje dziecko z kilku czy kilkunastu metrów. Tłumaczy, że patrzy i widzi. Tylko jeżeli takie dziecko zacznie tonąć, to dalej będziemy niestety patrzeć. Dlatego ogromna prośba do rodziców i opiekunów, żeby dziecko było cały czas na wyciągnięcie ręki - apeluje ratownik.
W tym tygodniu w Ustce doszło do groźnego zdarzenia z udziałem dziecka. W środę 8-letni chłopiec został wyciągnięty z wody przez przypadkowego turystę. W ciężkim stanie trafił do szpitala w Gdańsku.
Marcin Turalski/zn