Wiceprezydent Słupska Marta Makuch poinformowała, że dyżury mają formę konsultacji telefonicznych: - To nie jest otwarty gabinet weterynaryjny. To dyżur lekarza weterynarii, który pozwoli na skonsultowanie nagłego pogorszenia się stanu zdrowia zwierzęcia. Lekarz podpowie m.in. gdzie należy się udać, co zrobić, by zwierzak mógł doczekać standardowej wizyty.
Miasto pokrywa koszt telefonicznych dyżurów weterynarza, natomiast ewentualne leczenie lub wizyta w lecznicy pozostają po stronie właściciela zwierzęcia. Mimo to wielu opiekunów podkreśla, że nawet taka forma wsparcia daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala szybko uzyskać fachową pomoc w nagłych sytuacjach: - To jedyna taka pomoc w Słupsku. Wierzę jednak, że w te dni pojawią się ludzie ze zwierzętami, które naprawdę tego potrzebują.
Pilotaż Pogotowia Weterynaryjnego w Słupsku potrwa do maja przyszłego roku, a do końca tego roku miasto przeznaczy na jego realizację nieco ponad 50 tysięcy złotych.
Paweł Drożdż/aj